• Wpisów:35
  • Średnio co: 46 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 21:00
  • Licznik odwiedzin:7 303 / 1691 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
*Oczami Am.
-Obudź się Kotku - usłyszałam szept Seby.
-Chwila no - odpowiedziałam i przykryłam się bardziej kołdrą.
-Chcesz żeby Filip na ciebie czekał?
-Właśnie, Fifi! Gdzie on jest? - zapytałam .
-Spokojnie. Poszedł się ogarnąć. Wróci zaraz.
-Idę się ubrać. - wzięłam ciuchy i wyszłam z pokoju.
W łazience nie byłam długo. Pomyślałam, że masz jeszcze trochę czasu, więc spędzę go z Sebą. Był w swoim pokoju. Leżał na łóżku z zamkniętymi oczami i słuchał muzyki. Lekko kiwał głową. Oparłam się o futrynę i przyglądałam mu się. Wyglądał tak pociągająco. Miał na sobie ciemno żółte dżinsowe spodenki do kolan i niebieską koszulkę. Nagle usłyszałam cichy śmiech. Śmiech Seby.
-Śliczna jesteś. - powiedział podchodząc do mnie. - Tak słodko się uśmiechasz - zaczął całować moją szyję. - Chodź.
Pociągnął mnie w stronę łóżka. Popchnął mnie lekko na łóżko, a sam położył się na mnie. Zaczęliśmy się namiętnie całować. Jego ręka błądziła pod moją bluzką. Ja dotykałam jego idealnie wyrzeźbionej klatki piersiowej. Było cudownie. Wystraszyłam się, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Widziałam grymas na twarzy chłopaka.
-To pewnie Filip - powiedział i zszedł ze mnie.
-Przepraszam - powiedziałam cicho.
-Nie musisz Maleńka - dostałam całusa w czoło. - To może poczekać. - Uciekaj.
-Nie idziesz z nami?
-Nie. Pobądź trochę z nim.
-To pa kocie - powiedziałam.
-Pa kochanie - chciał mnie pocałować, ale zadzwonił dzwonek.
Szybko wyszłam z pokoju i zbiegłam na dół.
-Hej mała - przywitał mnie Filip. gdy otworzyłam drzwi.
-Nie mała - powiedziałam i pokazałam mu język. Zaczęliśmy się śmiać.
-A buzi już nie dostanę? Nie tęskniłaś za całowaniem mnie? - zapytał i udał smutnego.
-Nie było cię tylko całą przerwę świąteczną. Nie tęskniłam. - spojrzałam mu w oczy. - Kogo ja oszukuję? - dałam mu całusa w czoło. Zaczęliśmy się śmiać.
-Jesteś niemożliwa, wiesz? - powiedział nadal rozbawiony.
-Oj cicho - wypchnęłam go za drzwi. - Idziemy.
Droga minęła nam w miłej atmosferze. Gdy znaleźliśmy się pod domem Luli, podeszłam do drzwi i zapukałam.
-Witaj Am.- przywitał mnie uśmiechnięty tata mojej przyjaciółki.
-Dzień dobry! - powiedziałam wesoło.
-Z reguły nie jesteś rannym ptaszkiem. Jest 9 rano, macie dzisiaj wolne, a ty już tutaj?
-Oj tam. Tęskniłam za pana córką.
-Nono. Widzę, że nie jesteś sama - spojrzał na Filipa.
-To jest mój przyjaciel- Filip. - powiedziałam dumnie. Oni zaczęli się śmiać lecz nie wiedziałam z czego.
-Dobrze. Am i jej przyjacielu, Laura jest u siebie.
Wchodząc na górę, Filip się denerwował. Wiedziałam o co chodzi.
-Będzie dobrze - uśmiechnęłam się lekko. - Cześć kaleko - przywitałam się z Lulą wchodząc do jej pokoju.
-Hej. Tylko nie kaleko - przytuliła mnie.
-Siemka Lula - powiedział cicho Filip.
-Cześć - odpowiedziała wesoło, ale słychać było w jej głosie zdziwienie.
Laura zaczęła opowiadać co działo się poprzedniego dnia. Słuchacze reagowali ,na słowa luli, z ogromnym zaskoczeniem. Lula miała trochę pretensji do Am, że nie odbierała telefonu, ale to szybko minęło.
Nagle poczułam wibracje. Wyjęłam telefon z kieszeni. 'Seba' .
-Sory kicie. Muszę odebrać.

*Oczami Filipa.
Zostałem sam z Lulą. Kompletnie nie wiem o czym rozmawiać.
-Trener coś mówił, na to że mnie nie było?
-Nala z nim rozmawiała. - nastała chwila ciszy. - Ile będziesz miała łapkę w gipsie?
-Jeszcze około tygodnia.
-Stracisz formę.
-Trudno. I tak zastanawiam się nad odejściem.
-Jestem - powiedziała jak zwykle uśmiechnięta Am.
-Co jest? - zapytała Lula.
-Nic - usiadła obok mnie. - Co dziś robisz kochana?
-Po południu jadę z tatą i Moniką oglądać jakiś nowy dom. A potem jadę do babci na Mazury i wracam w piątek wieczorem. A co?
-Właśnie dzwonił Seba i mówił, że jego kumpel zbiera ekipę na kręgle.
-Ta, ja i kręgle? - Lula pomachała chorą ręką.
-A ty Fifi mi się nie wykręcisz! Chodź , musimy się już zbierać jeśli chcemy zdążyć.
 

 
*Oczami Laury.
-Laura! Lula, gdzie jesteś? - Wolał mnie tata, gdy tylko wszedł do domu. Niechętnie wstałam z kanapy i wyszłam na korytarz, gdzie tata się rozbierał.
-Co tato? - zapytałam leniwie.
-Nic ci nie jest? Pokaż mi się tu.
-O co chodzi? Czemu miało by mi się coś stać?
-Bo dzwoniła do mnie twoja wychowawczyni i mówiła o jakiejś bójce. Wytłumaczysz mi to? - Pytał tata zmartwiony i zdenerwowany.
-Już ktoś życzliwy się poskarżył...- Powiedziałam raczej do siebie idąc za tatą do kuchni.
-Co ty tam mówisz?
-Nic, nic. Która godzina?
-15
-Szybciej skończyłeś ?
-Nie. Wyszedłem od razu po telefonie od pani Izy.
-Co ci powiedziała? - Usiadłam na wysokim krześle przy kuchennym blacie .
-Mówiła, że była jakaś bójka i że nie mogła cię znaleźć ale z tego co wie to Igor się tobą zajął. Co się stało ?
-Ehh.. Dziewczyna brata Am, Ania i jej koleżanka mnie nie lubią.
-Możesz prościej i dokładniej?
-No. Rzuciły się na mnie. Anka pchnęła mnie na ścianę, a Justyna wyrzuciła mi wszystko z torby. I jak chciałam do niej podejść to Anka postawiła mi haka. I o. Tylko tato, proszę, nie rób nic. Już i tak szkoła będzie o tym huczała. Pewnie muszę iść do wychowawczyni i...
-No chyba sobie żartujesz! Nie pozwolę tym dziewczynom na coś takiego. Przecież gdyby nie Igor to ja nie wiem jakby się to skończyło - Mówił już dość mocno wkurzony. Zaczęłam żałować, że w ogóle mu coś powiedziałam.
-Tato!
-Ale... Czy ty im wcześniej coś zrobiłaś ? Chyba musiały mieć jakiś powód.
-Ta... Ja im nic nie zrobiłam. I w tym problem. To one mają jakieś żaluzje do mnie. -Od razu pomyślałam o Fabianie. O nie, nie powiem o nim tacie.
-Lula, na pewno?
-Tak.
-A nic ci się nie stało?
-Nie.. Trochę nos krwawił ale już jest ok. No i ręka boli.
-Która?
-Lewa. - Podciągnęłam rękaw - ała ...
Moje przedramie było mocno spuchnięte i sine w jednym miejscu.
Spojrzałam na tatę.
-Ubieraj się. Jedziemy do przychodni. -Powiedział wychodząc do korytarza.
-Ale tato. To tylko zbite jest. Maść i bandaż elastyczny wystarczą.
-A jeśli jest złamana? Tego nie wiesz. No już, ubieraj się.
-Tato no! Bez przesady.
-Czekam w samochodzie.
Byłam trochę zła na tatę. No bo kurcze, nic mi takiego nie było a on jak zwykle panikował. Ale niech będzie. Chociaż nienawidziłam szpitali, lekarzy itd. To wszystko źle mi się kojarzyło. Masa złych wspomnień.
Ubrałam się i wsiadłam do naszego samochodu, który był granatowy. Ulubiony kolor mamy...
-No nareszcie jesteś. Zawsze się zastanawiam czemu kobietom zajmuje aż tyle czasu ubranie kurtki, butów, szalika i czapki.
-Byłam przebrać koszulkę i bluzę tato. -Włączyłam radio i odwróciłam się patrząc cały czas w boczną szybę. Jechaliśmy jak zwykle w ciszy. Jak zwykle w drodze do przychodni.
-Nienawidzę tego miejsca.. - Powiedziałam do taty, gdy weszliśmy do środka.
-Nie marudź.
Tata poszedł do recepcji zapytać o lekarza. Ja w tym czasie usiadłam w poczekalni. Chciałam wyjść jak najszybciej.
O czym myślałam? Dobre pytanie... Myślałam o wszystkich moich pobytach na szpitalnych korytarzach, o widoku zmasakrowanej mamy po wypadku, o Majce , która leżała ze złamaną nogą, o tym jak sama spędziłam tu z jakiś miesiąc przez wagary, co sprawiło, że ledwo zaliczyłam rok. O jejku. Masa wspomnień, których chciałabym się pozbyć.
-Laura powiedz ty mi co robiłaś w poniedziałek.
-A co?
-Chyba coś sobie wyjaśnialiśmy kiedyś, no nie?
-Wiem. Ale to nie było tak jak myślisz.
-No to wytłumacz mi to.
Na szczęście była nasza kolej i nie musiałam teraz tacie opowiadać. Pewnie wychowawczyni mu wszystko wygadała. Nie lubię tej baby.
Okazało się, że mam zwichnięty nadgarstek. Czyli gips. Minimum tydzień. Świetnie, po prostu świetnie. Będę chodzić kanałami,bo w szkole i tak już życia nie mam.
-Tato, czy my musimy się przeprowadzać? - Zapytałam, gdy byliśmy w samochodzie.
-Tak. Nasz dom jest za mały. Chyba, że chcesz mieć pokój z Mają.
-Masz coś na oku?
-Jutro jadę z Moniką oglądać dom. Chcesz jechać z nami?
-Nie dzięki. Ale w naszym mieście?
-Nie..
-Jak to? !
-To blisko. Na obrzeżach.
-Aha.
Zapadła cisza. Nikt z nas nie przerwał jej aż do samego końca. Czułam, że moja ręka przytyła najmniej 2 kg. Muszę iść do trenera.
-O matko! Fabian! - Krzyknęłam , kiedy byliśmy już w domu i pobiegłam do swojego pokoju żeby do niego zadzwonić. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 17.35 . Oj. Niedobrze. Wybrałam jego numer i dzwoniłam . Nikt nie odbierał. Jeszcze raz. Znów nic.
"Przepraszam. Wyjaśnię ci jutro wszystko.. Nie chciałam cię wystawić. Lula. " - Napisałam mu esa. Byłam ciekawa czy odpisze. Czekałam chyba na próżno.
-Jaki Fabian? - Zapytał tata wchodząc do mojego pokoju. - Nadal nie powiedziałaś mi o wagarach.
-Oj tato.
-Nie pamiętasz jak to się ostatnio skończyło?
-Pamiętam aż za dobrze.
-No to słucham.
-Ehh... Fabian mnie wyciągnął. Znaczy no... Chodzę z nim na angielski.
-I?
-No.. Podoba mi się Okay? ...
-Oj Laura. Czy ty nigdy nie zmądrzejesz? Ostrzegam cię kochana, że masz szlaban.
-Tato!!
-Obiecałaś coś i sama widzisz. Koniec. Nie obchodzi mnie nic więcej. Masz szczęście, że usprawiedliwiłem ci ten dzień.
-Dzięki ... - Cała się gotowałam w środku. Nie dość, że ręka w gipsie to jeszcze szlaban. A w piątek impreza. Co ja mam robić?!.
Z tego wszystkiego zadzwoniłam do Am. Ale oczywiście nie odebrała. Kilka razy próbowałam. Co za dzień po prostu. Wszystko na nie...
Poszłam wziąć długą kąpiel. Oczywiście z poprawką na gips.

** Oczami Fabiana**
-Fabian! Masz gościa!- Wolała mama z dołu. Ciekaw byłem kto to. Przypuszczałem, że to Łukasz przyszedł po mnie na trening. W sumie zdążyłbym z treningiem żeby iść po Lulę. Było dopiero 5 po 14.Ostatnio olewam piłkę. Zastanawiałem się nawet nad odejściem z klubu ale Dagmara mnie przekonała żebym został.
-To niech wejdzie tutaj! - Odpowiedziałem mamie. Doznałem szoku patrząc kto wchodzi.
-Co ty tu robisz do cholery!
-Kochanie nie krzycz tak.
-Czego chcesz?
-Ciebie, skarbie. -Podeszła i zaczęła mnie całować. Odepchnąłem ją. -Nie mów, że już mnie nie chcesz. Fabian zastanów się.
-Już ci coś powiedziałem. Koniec. Teraz wyjdź i daj mi i Luli spokój.
-Nie denerwuj się tak kotek. Obiecuje, że się zmienię. Dam spokój tej małolacie ale wróć do mnie. Przepraszam...
-Czemu ty taka jesteś?
***

**Oczami Blanki **
-Igor nie rób mi tego!
-Trzeba było myśleć wcześniej. Kłamstwami nic nie zbudujesz. A to jak traktujecie Lulę to już przesada.
-Ale ja nic do niej nie mam. Mówiłam im, żeby odpuściły, żeby dały sobie spokój. Ale do nich nie dociera.
-Niby czemu miałbym ci wierzyć?
-Bo cię kocham ...- powiedziałam to cicho. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Jak one mogą być takie głupie. Przez Dage stracę jedyną osobę w moim życiu, na której naprawdę mi zależy.
-Czemu mnie okłamałaś?
-W czym?
-Mówiłaś, że nie masz rodziców, że zginęli, a kto cię dzisiaj ze szkoły odebrał?
-Prawni opiekunowie Igor. Ja jestem adoptowana. Nie znałam rodziców. A ci dobrzy ludzie, którzy mnie przygarnęli nie mogą mieć dzieci. Nie oszukałam cię. Jako jedynego cię nie oszukałam. -Podkuliłam nogi i otarłam poliki. Igor siedział nic nie mówiąc. Nie wiedziałam co robić.
-Przepraszam cię za nie. Ale nie mam na to wpływu. One są bogate masakrycznie i dla nich nic się nie liczy.
-Po co się z nimi trzymasz ?
-Byłabym nikim.gdyby nie one.. Ludzie mieliby mnie gdzieś gdybym była sobą.
-Powinnaś być sobą. Udawanie ci nie pomoże. A ja wolę cię taką jaka jesteś naprawdę. Przemyśl to. Zadzwonie później.
Wyszedł zostawiając mnie z mętlikiem w głowie. Co ja mam robić? Kocham go...
 

 
*Oczami Am.
-Maleńka! - przywitał mnie Filip wchodząc do mojego pokoju, w którym byłam z Sebą. Nie widziałam go wieki. Na święta wyleciał do ojca do USA.
-Fifi, kochanie! - rzuciłam się mu na szyję i dałam buziaka, co mojemu chłopakowi się nie podobało. - To jest Sebastian. Ale chyba to już wiesz.
-Wiem, wiem. Siemka stary.
-Cześć. - odpowiedział sucho Seba.
-Jak tam? Nie pisałeś... - ciągnęłam rozmowę z przyjacielem.
-Jako tako. Wiesz jak to jest z tatą... Nie pisałem, bo nowa laska starego zabroniła używania takich urządzeń, bo "są przecież święta, Filipie". Denerwująca osoba.
-Haha. Ale ważne, że już jesteś. No chodź tu mnie przytul! - zrobił to co powiedziałam.
Siedzieliśmy tak w ciszy. Było mi bardzo dobrze. W końcu miałam mojego przyjaciela przy sobie. Widziałam, że Sebie się to nie podoba. Chciał ze mną o czymś porozmawiać. Ale teraz mnie to nie obchodziło.
-Ekhem. - wyrwał mnie z zamyślenia Seba.
-Coś się stało? - zapytałam.
-Może ja już sobie pójdę... Widzę, że przeszkadzam przyjaciołom.
-Zwariowałeś Skarbie? Zostań tu.
-To wy jesteście razem? Gratuluję. - tym razem odezwał się Filip.
-Ta jesteśmy... Cześć. - powiedział Seba i wyszedł.
-Przepraszam. Mogę cię na chwilę zostawić? Zobaczę co mu jest...
-Jasne mała. Leć. Nie ruszam się stąd.
Weszłam do pokoju Seby. Leżał z zamkniętymi oczami. Podeszłam i położyłam się obok niego. Chciałam go przytulić, ale mnie odepchnął. Łzy zaczęły mi lecieć po policzkach. Spojrzał na mnie i posmutniał.
-Skarbie przepraszam. Nie płacz, proszę. - przytulił mnie. - No już starczy. Wybacz mi.
-Już dobrze...
-Widzę, że jest inaczej. Przepraszam. Jestem zazdrosny i... Sama widzisz.
-Nie masz przecież o co.
-Byłaś przy ni taka szczęśliwa, że nie mogłem wytrzymać.
-Jestem tylko twoja, przecież wiesz. A Filip to jest mój najlepszy przyjaciel. Poznałam go w podstawówce i jest ze mną od tamtego czasu. Nie widziałam go tak długo.. - zamknął mi usta pocałunkiem. Kocham go.
-Rozumiem. Jeszcze raz przepraszam. Idź do niego.
-Ale chciałeś porozmawiać.
-Może to chwilę poczekać. Uciekaj księżniczko.
Wyszłam i udałam się do mojego pokoju. Co tam zobaczyłam kompletnie mnie rozbroiło. Na środku mojego siedział wielki miś. Miał około dwóch metrów wysokości. Skąd on go wziął ?! Miał czapkę z napisem 'Miś Filip.' . Na nogach leżała jakaś książeczka. Na koszulce było napisane 'Abyś zawsze miała mnie przy sobie i żebyś zawsze mogła mnie przytulić gdy będę daleko, a życie da ci kopa w dupcię. Kocham Cię Pyszczku. ~ Filip.' . Zaczęłam się śmiać. Na podłodze zobaczyłam klocki Lego, moje ulubione perfumy, perfumy Filipa, które tak bardzo lubię, jego iPoda i masę innych rzeczy. Moją uwagę przykuła piłka do ręcznej. Podeszłam bliżej i wzięłam ją do ręki. Pamiętam ją. Gdy byłam w drugiej klasie podstawówki pierwszy raz zagrałam ze starszymi kolegami nią. Później pokochałam ten sport i ta piłka pomagała mi rozwijać moje zainteresowania. Jak już się zdarła nie dało się nią grać. Dałam ją Fifiemu, aby zawsze miał coś mojego przy sobie. To co, że oddaje mu wszystko co jest dla mnie cenne. Kocham go. Odłożyłam ją i podeszłam do misia . Usiadłam ja jego nodze i wzięłam do ręki książkę, raczej zeszyt. Był bardzo gruby.. Było tam mnóstwo naszych zdjęć i mnóstwo rzeczy, które razem przeszliśmy. Oczywiście odkąd się poznaliśmy. Poznałam jego pismo. Przeglądałam stronę po stronie. Czytałam urywki każdej. Po chwili zorientowałam się, że jest to jego pamiętnik. W późniejszym czasie pisał o tym, jak bardzo kocha Lulę. Mój kochany przyjaciel ofiarował mi wszystko to co czuł. Wszystkie swoje wspomnienia...Jest to najwspanialszy prezent na świecie.
Nagle przypomniała sobie o czymś. Właściwie o kimś. Gdzie on jest?
-Filip! Gdzie jesteś?
-Tu jestem Skarbie. - spojrzałam w stronę, z której dochodził jego głos. Stał oparty o drzwi. Patrzył na mnie z wielkim bananem na twarzy. Patrzyłam w jego oczy i nie mogłam w to wszystko uwierzyć.
-Filip ja...
-Cicho bądź chociaż chwilę. - powiedział śmiejąc się. Podszedł i wziął mnie na ręce. Zawsze to robił, gdy chciał mi coś ważnego powiedzieć. - Dziękuje ci za te wszystkie lata. Kocham Cię. Zawsze będziesz moją małą Amelką w dwóch warkoczach. - nienawidziłam tej fryzury. Gdy zobaczył grymas na mojej twarzy zaczął się śmiać. Ja razem z nim. - To tak, żebyś zawsze o mnie pamiętała. A nie wiem czy wiesz ale to już 10 wspaniałych lat naszej przyjaźni. Mam nadzieję, że będzie ona wieczna. - powiedział to i dał mi buzi w policzek. Nie mogłam uwierzyć. Zaczęłam cofać się do dzieciństwa. Kiedy się to wszystko zaczęło...
-Filip nie wiem co powiedzieć. Jestem totalnie zaskoczona. I nie mam nic dla ciebie. - powiedziałam smutna.
-Jesteś tu przy mnie i to jest najważniejsze. - wtuliłam się w niego.
-Dziękuje ci. Chcesz mi to oddać? - pokazałam mu pamiętnik.
-Zapisałem tam wszystko co czułem itp. Nie mamy przed sobą tajemnic, ale jak byliśmy młodsi nie mówiłem wszystkiego. Teraz się dowiesz.
-Dziękuje. - przytuliłam go mocno. - Czekaj chwilę. Zaraz przyjdę.
Puścił mnie i wpadłam do garderoby. Wyciągnęłam wielki karton. Miałam tam wszystkie albumy ze zdjęciami. W jednym były zdjęcia moje i Ali, w drugim moje i Bartka i tak z innymi osobami. W końcu znalazłam to czego szukałam. Podeszłam do Filipa i dałam mu nasze wspomnienia.
-Am...
-Cicho bądź głupku.
-Ale jesteś pewna, że chcesz mi to dać?
-Ja mam to w serduchu. - pocałowałam go w policzek.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy do późna. Była już pierwsza w nocy, a my siedzieliśmy i wspominaliśmy. Zaczęliśmy bitwę na poduszki. Po zabawie zobaczyłam mój telefon. Może ktoś się odzywał a ja tego nie słyszałam?
Spojrzałam na ekran. 15 nieodebranych i 6 wiadomości. Oj.. Włączyłam wiadomości. Jakiś nieznany numer. 'Hej tu Igor. Lulę napadła dzisiaj banda Dagmary. Stało się to w szatni po lekcjach. Krwawiła z nosa i ma zbitą rękę. Uważajcie na siebie, bo te dziewczyny mają nierówno pod sufitem. Narka.' .
-Co się stało? - zapytał Filip.
-Luli coś jest.
-Jak to? - zapytał zdenerwowany. Pokazałam mu smsa. - Rano do niej idziemy. A teraz chodź spać. I już, już. Nie płacz. Poradzimy sobie z tymi laskami.


_________________________________________

Wracamy na pingra. Raczej będziemy dodawać wpisy tu i na blogspocie . ; )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przenosimy blog.
Jest nam naprawdę przykro ale nie mamy wyjścia. Sami wiecie jak ostatnio działa pinger.
brokenheartsgirls.blogspot.com <---- to nasz nowy adres.
Nie zostawimy was tutaj. Jeśli tylko wpisy będą widoczne....
I tak pewnie nikt nas nie czyta. Trudno. I tak was kochamy!
Trzymajcie się! ;*
 

 
* Oczami Lul .
-Am, on jej nawet uwierzył w to, że nie ma rodziców, a ty się dziwisz, że nazwał mnie egoistką, niedojrzałą i ciągle ryczącą ofermą?- Mówiłam do przyjaciółki, gdy już się spotkałyśmy.
-Co?! No to widać, że ostro gra a my jej nie doceniłyśmy.
-Eh... Ale ja się z nią nie ścigam i nie mam nic do tego, no ok może trochę mam, ale przecież ja się nie będę mieszała w jego związki. Chce to niech z nią będzie. W końcu miłość jest ślepa...
-Tak, racja. Szkoda, że nie widzi, co zniszczyła.
-Mam nadzieję, że Igor się ogarnie, albo Blanka go zostawi. Dobra kij z tym. Mam dość tego tematu. Lepiej słuchaj, gdzie i z kim spędziłam wczorajsze wagary...
-Lul! Ty i wagary?! No przecież obiecałaś...
-Tak, wiem no ale ten raz z Fabianem musiałam. W ogóle to , wiedziałaś, że on miał wczoraj urodziny?
-Ta, chciałam ci powiedzieć, no ale oboje gdzieś zniknęliście.
-No i powiem ci, że nie żałuję. Zgadnij gdzie byliśmy!
I opowiedziałam Am o dniu wczorajszym. Pokazałam jej też zdjęcie, które Fabian mi wysłał wieczorem.
Po dzwonku się rozeszłyśmy. Musiałam męczyć się z Anetą,która prawie cały czas pytała o Igora i gadała jakieś głupoty, których nawet nie słuchałam. Na długiej przerwie postanowiłam schować się w bibliotece. Przeszukiwałam regały z nadzieją, że znajdę jakieś cudo w okładce. Nagle poczułam, że ktoś szurcha mnie palcami w "boczki".
-Aj! - krzyknęłam nieco przestraszona i zaskoczona.
-Ciii, bo nas wyrzucą. -Powiedział uśmiechnięty Fabian. -Co robisz?
-Ehh... Planuję z zagładę świata, więc szukam wiadomości o wirusach, a co?
-Nie no nic. A masz szczepionkę?
-Schyl się, to powiem ci na ucho, bo to tajemnica. -Fabian się nachylił. - Nie mam jeszcze wirusa. - Powiedziałam szeptem.
-To ja idę go poszukać.
-Nie możesz iść sam, bo w ogóle się nie znasz. Dobra, koniec. Jak mnie tu znalazłeś?
-Szedłem za głosem serca.
-EH... a serio?
-Zapytałem tych dziewczyn, co wtedy się tak gapiły. Wiesz jakie zmieszane były? A jakie buraki?
-Haaah, domyślam się.
-Co robisz w piątek?
-Nie wiem jeszcze.
-To już wiesz. W piątek organizuję imprezę. O 20.00 po ciebie przyjdę, jeśli chcesz. Zaprosiłem Sebe i Bartka także Am też pewnie wpadnie. To jak, będziesz?
-Jeśli tylko mój tata czegoś nie wymyśli, to jasne! - Powiedziałam uśmiechając się do niego.
-No i gitara. To do zobaczenia o 17.10 . Pa - Odpowiedział i wyszedł z biblioteki. Byłam w lekkim szoku. No i poziom szczęścia podniósł się znacznie w górę.
Po lekcjach poszłam do szatni po kurtkę. Nagle ktoś pchnął mnie na tyle mocno, że poleciałam na ścianę.
-Ała!!
-Haha. - Zaśmiała się Ania. - Wiesz, że robisz coś, co nam się strasznie nie podoba?
-O co ci chodzi? - Pytałam.
-Już ty dobrze wiesz. Ale wiesz, no musisz coś zrozumieć. Fabian nie jest dla ciebie. A to, co zrobiłaś rano to już jest przesada.
-Właśnie! - Zawtórowała jej towarzysząca Dżasta.
-Walcie się!
-Ehh, niby taka mądra a trzeba jej tyle tłumaczyć.
-Te Ania, patrz, co ona ma w torbie! - Zaśmiała się Dżasta wysypując wszystko z mojej torby.
-Zostaw to! - Krzyknęłam i rzuciłam się biegiem w stronę Dżasty. Niestety, Anka była sprytniejsza i podstawiła mi haka. Upadłam na ławkę. Nie wiem ja to zrobiłam ale z nosa zaczęła lecieć mi krew. Dziewczyny uciekły zanim ktoś zdązył wejść do szatni.
Po chwili zaczęli schodzić się ludzie. Większość przechodziła obojętnie plotkując. Ktoś, kto się nade mną zlitował pomógł mi wstać, pozbierać rzeczy i podał mi chusteczkę. Coś mówił ale byłam w takim szoku, że nic taotalnie do mnie nie docierało. Dopiero w łazience doszłam do siebie.
-Lula przepraszam.
-To nie twoja wina Igor.
-Byłem głupi a przeze mnie ty cierpisz.
-Daj spokój. No już, chodź do mnie i mnie przytul. Dzięki, że mnie nie zostawiłeś.
-Przepraszam.
-Niesiesz moją torbę za to. Idziemy. Muszę zadzwonić do Nany, że nie będzie mnie na treningu.
Igor odprowadził mnie do domu jeszcze raz przepraszając. W sumie to się cieszyłam, że sprawy właśnie tak się potoczyły. Dzięki temu pogodziłam się z przyjacielem, który w koncu przejrzał na oczy.
Zmęczona położyłam się na kanapie w salonie i zasnęłam, miałam mieszane uczucia , co do tego dnia. Bolała mnie głowa, nos i ręka.
 

 
*Oczami Am .
* * * 7 rano * * *
-Wstawaj Amelia ! - Zawołał Bartek - Wstawaj, bo trzeba do szkoły.
-Jeszcze 5 minut.
-Nie zgadniesz, kto dzisiaj przygotował śniadanie. - Powiedział to i wyszedł. Podejrzewałam, że to Seba. Ale i tak musiałam już wstawać. Poszłam do łazienki biorąc ze sobą rzeczy. Schodząc do kuchni usłyszałam śmiechy kilku znajomych osób.
-Cześć córcia. -Zawołał wesoło tata.
-Cześć- powiedziałam zdziwiona.
-Hej kotku. - przywitał mnie Seba całusem.
-Czy my o czymś nie wiemy? - Spojrzała na nas mama z uśmiechem w oczach.
-Eeemm ..- Starałam się coś powiedzieć ale Ala weszła mi w słowo.
-Am w końcu znalazła sobie chłopaka i nie będzie starą panną.
Wszyscy wybuchlnelismy śmiechem. W powietrzu nadal było czuć niezreczna atmosferę. Bartek wziął sprawę w swoje ręce.
-Am, bierz kanapki i lecimy, mamy mało czasu. Chodźcie. - I wyszliśmy z domu.
-Dzięki bracie - Powiedziałam.
-Nie masz za co.
Seba wziął mnie za rękę.
-Bartek, tak w ogóle to czemu rodzice byli w domu o tej porze?
-Nie uwierzysz. Powiedzieli, że będą dzisiaj cały dzień. A w sobotę wieczorem wylatuja do Hiszpanii..
-Co?! Czemu dopiero teraz o tym mówią? A ja jak zwykle dowiaduję się ostatnia.
-Później pogadamy. -Odpowiedział Bartek. -Idę po Anie. Muszę z nią porozmawiać. Pa, widzimy się w szkole.
Po drodze zostawiliśmy Alę. I sami ruszyliśmy przed siebie.
-Czy ty widzisz to samo, co ja? -Zapytał Seba. Natychmiast odwróciłam głowę. Z naprzeciwka szła Lula z Fabianem.
-O nie! Patrz, kto idzie za nimi! -Krzyknęłam. - Chodź, musimy do nich dojść.
Byliśmy już blisko, ale Dagmara i reszta byli szybciej.
-Co ty robisz z moim chłopakiem ?!
-Dagmara, o czym ty mówisz?! - zapytał zdenerwowany Fabian.
-O tym, że ona chce mi cię zabrać.
-K***a odejdź. - zdenerwowala się Lula.
-Co tu się dzieje? - zapytałam.
-To się dzieje, że twoja walona przyjaciółka zabiera chłopaka Dadze . - powiedziała koleżanka Dagmary - Dżasta .
-Daga, ty chyba mnie nie zrozumiałaś. Nie jesteśmy razem od kilku dni. - wtrącił się Fabian stając w obronie Laury.
-To ty tak powiedziałeś.
-P***le, Dagmara, nie mamy ślubu żebym musiał mieć twoją zgodę na rozwód do cholery! -Krzyczał zdenerwowany Fabian.
-Dobra, ludzie spokojnie. Lula, Fabian idziemy. Ta kłótnia nic nie da. Chodźcie, bo się spóźnimy. -Wtrącił się Seba, za co byłam mu wdzięczna. Ale jego starania nie przyniosły efektu. Nikt nie zwrócił na niego uwagi. Patrzyłam na Bartka z nadzieją, że może on jakoś zareaguje żeby nam pomóc. Ale on tylko stał z Anką i patrzył na to wszystko bez emocji. Jak on tak mógł?!
-A ty mała suko, masz się od niego odczepić, jasne! - Wrzeszczała Dagmara.
-Ty chyba nienormalna jesteś. Fabian nie jest twoją własnością. Poza tym ja z nim tylko rozmawiam. Chyba, że tego też mu zabraniasz? -Powiedziała odważnie Lula.
-Nie ośmieszaj się idiotko. Kto ci w ogóle dał prawo głosu? Pewnie wiedziałaś, że Fabio miał wczoraj urodziny i specjalnie go wyciągnęłaś na wagary!- Znów odezwała się Dżasta.
-Co?! Nie wiedziałam. Fabian, serio? -Chłopak prztyaknął na pytanie Luli. -Zaraz, zaraz. Jak go nazwałaś? Per Fabio? Haha! Bujasz się w nim i to na maksa!! -Moja przyjaciółka szybko i bezbłędnie rozgryzła Dżastę. Punkt dla nas.
-Ty se chyba jaja robisz smarkulo!
-Zamknij ryj, okay? -Powiedziałam do niej. Miałam już tak dość, że...
-A ty co się wtrącasz? Weź przyjaciółkę i s****ć stąd suki. Ale już!
-Nie będziesz mnie obrażać grubasie j**y! -Krzyknęłam do Dżasty. A ona akurat była naprawdę tłusta. Seba wyglądał na wkurzonego. -W porządku kochanie?
-Nie. Nikt nie będzie obrażał mojej dziewczyny i jej przyjaciółki. Dżasta teraz to wy się we dwie stąd zabierzecie i to migiem albo będziesz pierwszą dziewczyną, którą uderze. I żeby było jasne, nie żartuje. -Gdy to powiedział byłam taka szczęśliwa i dumna z niego, a patrząc na minę Dżasty to już w ogóle.
-Nie masz psychy Seba - odwróciła się od Fabiana Dagmara. Widać było po jej oczach, że już sra w gacie. I to jak powiedziała imię mojego chłopaka... Podkreśliła każdą literę.. Wkurzylam się! Dlatego wyjęłam Sebastianowi butelkę z piciem. Odkręciłam ją i podeszłam do niej mówiąc:
-Ale ja psyche mam na pewno! - I wylałam jej colę prosto w twarz śmiejąc się przy tym. - Idź się umyć brudasie !
-Ty suko! Coś ty zrobiła?! -Odezwała się Dżasta.
-Ty też jesteś brudna! - I reszta picia wylądowała na twarzy wiernej służącej Dagmary.
-Pożałujesz tego! Obie pożałujecie! -Krzyknęła Daga i pobiegła tam skąd przyszła.
-Jej, Am! Dziekuję ci! Byłaś świetna! - Rzuciła się na mnie uradowana Laura.
-Nie ma za co. Uwierz, dla mnie to czysta przyjemność. Już dawno ta dziewczyna działała mi na nerwy. Ma za swoje! - Kiedy tylko udało mi się uwolnić spod uścisków Luli rozejrzalam się do okoła w poszukiwaniu Bartka ale go już nie było. Uhg!
-Seba, sory za colę - pocałowałam go. Jest taki kochany. -Chodź, kupię ci nową. Ej, Lul, my idziemy do sklepu. Widzimy się na przerwie przy automacie, no nie?
-Jasne. Jesteś wielka. Dzięki.
-A weź przestań już. Narka.
-Ciao.
***
* * * Oczami Fabiana * * *
-Ta dziewczyna ma na bani. -Powiedziałem.
-Ehh.. Dobrze jej tak. Jak trochę jej gęba zmarznie to może się ogarnie. -Uśmiechnęła się.
-Lula, przepraszam...
-Weź przestań. Niby za co? To ona jest nienormalna.
-Ale powinienem był coś zrobić, nawet dać jej w twarz. A w ten sposób to Am postąpiła jak trzeba.
-Masz rację, że Am zrobiła to genialnie. Sama bym na coś takiego nie wpadła. Ale nie obwiniaj się, bo nic i tak byś nie mógł zrobić. Do tej dziewczyny nic nie dociera.
-Jesteś niesamowita .
-To po tatusiu. -Zaśmiałem się. Weszliśmy do szatni. Tam spotkaliśmy Igora z Blanką. Ani Lula ani Igor się do siebie nie odezwali. Zdziwiłem się. Podałem mu rękę. Luli uśmiech zniknął z twarzy.
-Lula, co jest? - Zapytałem.
-Nic.
-Znowu to robisz.
-Co takiego? -Spojrzała mi prosto w oczy. Jej błękitne tęczówki wyrażały wiele różnych uczuć.
-Zamykasz się.
-Nie, czemu tak sądzisz?
-Bo to widać. Chodź tu. -Przytuliłem ją. Była taka delikatna a zarazem niesamowicie silna. Na pewno dużo przeszła. Jak ja mogłem jej nie widzieć przez tyle czasu? - Jak tam życzenie?
-Ma się dobrze.
-Jakby coś, to przewiduje reklamacje. Na przykład dzisiaj.
-Chyba śnisz. Tata by mnie zabił. A obiecałam mu, że już nigdy na wagary nie pójdę.
-Czemu?
-Bo widzisz. Uczę się na błędach. A zwłaszcza na tych, za które słono zapłaciłam. Zmieniłam się. Nawet nie wiesz jak.
-Powiedz. - Byłem ciekaw, co skrywa.
-Może kiedyś. Teraz chodź. Nie chcę się spóźnić .
Poszliśmy na samą górę. Akurat mieliśmy lekcje obok siebie.
-Fabian?-Zapytała, gdy siedzieliśmy już pod klasą .
-Hm?
-Czemu mi nie powiedziałeś, że miałeś urodziny?-Oj, spodziewałem się, że o to zapyta ale co mam powiedzieć? Że nie chciałem jej odstraszyć? I że nie chciałem psuć tych wspaniałych wagarow?
-Tak jakoś. Nie chciałem zakończyć lotu komety.
-Dzięki, że jesteś.
-Mogę po ciebie wpaść po szkole?
-Nie bardzo. Trening mam.
-To przyjdę na trening.
-No coś ty. Zamarzniesz tam.
-Na hali?
-Nie mam treningów na hali.
-Jak to?
-Tak to. Biegów nie da się trenować na hali, głupi.
-No tak. To przyjdę jak skonczysz. Na która masz?
-Na 15. Kończę tak 16.30 czyli będę gotowa 17.10.- Nagle rozległ się dzięki dzwonka.
-Okay, to 17.10 .Ale gdZie?
-Na stadionie. Na "grzybie" .
Rozeszlismy się do klas. Nie mogłem się doczekać wieczoru. Miałem tylko nadzieję, że dagmara nam w tym nie przeszkodzi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
*Oczami Laury.
"Zabije Am..." - pomyślałam. Poczułam, że robię się czerwona.
-Czemu nie odpisalas? -Zapytał Fabian ratując nas z panującej ciszy.
-Bo nie piszę z nieznajomymi. -Szliśmy korytarzem. Totalnie wyleciało mi z głowy, gdzie mam teraz lekcję.
-Przecież się podpisałem. -Uśmiechnął się i spojrzał na mnie z ukosa. I te jego czarujące oczy...
-Ah, racja. -Tylko tyle dałam radę powiedzieć. Rozgladalam się w poszukiwaniu Dagmary albo jej gwardii. Fabian chyba się zorientował.
-Nie, nie ma jej w szkole a poza t...
-Gdyby była to byś ze mną nie rozmawiał.
-Lula -stanął na przeciwko mnie i złapał za ramiona- nie jestem już z Dagą .
-Słyszałam już. Ale sądziłam, że to plotka. Ale co to ma do rzeczy?
-Łał , jestem sławny! -zasmial się.
-Nie udawaj, że nie wiedziałeś. Widzisz te laski z pierwszych klas, tam pod ścianą? -Pokiwał głową. -Nie odrywaja od ciebie oczu.
-Od nas.
-Powiedzmy, ale są zazdrosne, że to ja z tobą rozmawiam, a nie one.
-Ale masz zaszczyt. Rozmawiasz z gwiazdą. -Zaczęliśmy się śmiać. Tamte dziewczyny, chyba się zorientowały, że z nich, bo wszystkie odwróciły się w drugą stronę.
-Chodź, odprowadze cię.
-Tylko, że ja nie wiem, co mam teraz.
-Ale ja wiem.
-Jak to? -Wyjelam z torby kalendarzyk z planem lekcji.
-Idziemy na wagary. No chyba pójdziesz na randkę z gwiazdą, co?
-Głupi - szturchnęłam go w ramię - i tak mam okno.
-Czyli nie masz wyboru. Teraz będziesz sławna. -Z uśmiechem na twarzy wybieglismy ze szkoły jeszcze przed dzwonkiem. Odprowadziło nas mnóstwo ciekawskich i zazdrosnych spojrzeń. Czułam się szczęśliwa. Nareszcie spełniało się moje marzenie. Zupełnie zapomniałam o tym, co zdarzyło się rano w drodze do szkoły. A raczej o tym, czego się dowiedziałam. * * *
* * *
-Hej siostra!
-Cześć Igor. -Przywitalśmy się na przystanku.
-Wiesz jaki jestem szczęśliwy?
-Widzę właśnie. Może zdradzisz ten sekret ? -Spojrzałam na niego zaspana. Zaczął opowiadać o jakiejś imprezie u jakiegoś tam kumpla. -I wiesz kto tam był?
-Nie.
-Blanka. -Spodziewałam się, że to powie.
-O.
-Wiesz, ona wcale nie jest taka zła. W sumie sama do mnie podeszła. I tak jakoś fajnie się gadało. No a wczoraj to...
-Jesteś z nią? -Zapytałam totalnie zdziwiona.
*** * * * ***
Było zimno, więc wskoczylismy w pierwszy autobus (miejski oczywiście) jaki nadjechał.
-Wsiadamy na ostatnim przystanku. -Zakomunikował Fabian.
-Okej, zdaję się na ciebie gwiazdo.
-Zobaczysz jutro będziemy na okładkach.
-Yhym, już widzę te tytuły : "Wielki gwiazdor czy to jego upadek?"
-Spadająca gwiazda...
-Kometa.
-Czyli dzisiejsze wagary to lot komety. Pomyśl sobie życzenie. Odpowiadam za jego spełnienie.
-No to wracamy do szkoły -uśmiechnęłam się.-Albo... -wstałam i ruszyłam w stronę drzwi.
-Lula! To nie jest przystanek końcowy.
-Cicho bądź, bo życzenie mi popsujesz. -Wysiedliśmy . -Chodź. Coś ci pokażę.
-Można wiedzieć, co kombinujesz? -Zapytał otaczając mnie ramieniem.
-Podziwiaj przyrodę. Zaraz będziemy na miejscu. Specjalnie zabroniłam mu się odzywać. Byliśmy na 'miejskim molo' przy małym kanale. Ale do okoła rosły piękne, ogromne drzewa, które teraz były pokryte śniegiem.
-Widzisz tę altane ? Kto pierwszy! -Krzyknęłam i rzuciłam się biegiem przed siebie. Fabian mnie dogonił i wywrócił w zaspy, po czym zaczął nabierać śniegiem.
-Fu, ble już! Starczy! - Śmiałam się i plułam śniegiem. -Śnieg to nie jest moje ulubione danie. Jestem cała mokra! Puszczaj , bo się zemszcze.
-Okej, już. Rozejm.
-Pomóż mi wstać cwaniaku. -Podał mi rękę i podniósł.
-Dzięki. Cała w śniegu.. Ehh.
-Słodko! -Uśmiechnął się i spojrzał mi w oczy.
-Idź do tej altany. Ale tym razem pierwszy.
-Po co?
-Oj, chodź. Coś ci pokażę. -Pociągnęłam go za sobą łapiąc za rękę. Z tej altany dużo nie zostało. Prawie się rozpadala.
-To tutaj uciekłam pierwszy raz z domu. Pokłóciłam się wtedy z. mamą. -Wspomnienie mamy sprawiło, że po policzku płynęła łza. Na szczęście Fabian był czymś tak zainteresowany, że tego nie zauważył. -Na co patrzysz?
-Na to -uśmiechnął się. Przyglądał się wyciętemu w ściance sercu.-Pierwsza miłość?
-Hahaha! Nie. To czasy gimnazjum. Taki jeden strasznie chciał ze mną być. Myślał, że tym mi zaimponuje i z nim będę.
-I te hieroglify z waszymi imionami i ten fragment, którego nie rozumiem nie zrobił na tobie wrażenia?
-Ta, wkurzyl mnie tym jeszcze bardziej. Bo to było moje a później nasze z Am miejsce. Taki schron, nikt o tym nie wiedział.
-A teraz?
-Gimnazjum się skończyło. Już nie uciekam. -Zaśmiałam się tylko po to by nie wybuchnąć płaczem. Znów przed oczami pojawiła mi się mama.
-Co z tym życzeniem?
-Przecież nie spełni się, jeśli komuś je powiem. Chodź, idziemy na ciastko i gorącą czekoladę.
Poszliśmy do pobliskiej kawiarni. Było mi tak przyjemnie, że nie zauważyłam kiedy zrobiło się ciemno. Fabian się uparł żeby mnie odprowadzić. Nie sądziłam, że może okazać się tak wspaniałym chłopakiem. No w końcu chodził z Dagmarą...
-Dzięki za miłe wagary. -Mówiłam uśmiechnięta i zamarznięta.
-Nie ma to jak randka z gwiazdą. -Zaśmialiśmy się.
-Masz szczęście, że kurtka mi wyschła. -Zblizalismy się do mojego domu.
-Nie mamy zdjęcia na okładkę.
-I tak jest ciemno. Ale..Fabian, ty chyba nie mówisz poważnie?
-Właściwie to tak. -Ruszył w stronę jakiegoś przechodnia. - Przepraszam, czy mogłabyś zrobić nam zdjęcie? Będziemy wdzięczni. - I podał jakiejś dziewczynie, młodszej od nas, swój telefon. Wyjaśnił jej jak się obsługuje kamerę i już był przy mnie. - Chodź, pokaż ząbki . - Przytulil mnie i zrobił głupią minę. -Możesz nam zrobić jeszcze jedno? Teraz takie na poważnie. To do gazetki szkolnej. - Wybuchłam śmiechem. Ale już po chwili mieliśmy wspólne, "poważne" zdjęcie. Fabian podziękował naszemu "fotografowi".
-Jesteś szalony.
-Nie no gdzie. Przygotuj się na jutrzejsze plotki. Wiesz nie codziennie wychodzi się z gwiazdą ze szkoły i do niej nie wraca.
-Tak. Chyba zrobię sobie wolne.
-Ta, tylko spróbuj. To cię znajdę i przywloke na zajęcia. A teraz już wiem, gdzie cię szukać. Ej, Lula? - Zapytał po chwili ciszy. - Powiesz mi co się stało wtedy, kiedy na mnie wpadłaś ? -Spojrzałam na niego z przerażeniem w oczach.
-Na pewno nie teraz. Nie... Nie psuj mi humoru i dnia. Jeszcze raz dzięki za wszystko. -Powiedziałam i weszłam do domu, bo akurat doszliśmy pod same drzwi.
-Nawet się nie pożegnasz? -Usłyszałam zamykając drzwi. Wyszłam i dałam mu całusa w policzek. Spojrzał mi w oczy i się uśmiechnął.
-Dzięki. - Rzuciłam trochę speszona i weszłam do domu. W brzuchu miałam motyle. Tata spał na kanapie przed telewizorem. Maja siedziała u siebie i słuchała muzyki, dlatego nie widziała jak przebiegam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko rozmazona. Ehh. Co to był za dziwny dzień. Najpierw prawie pokłóciłam się z Igorem a później wagary... . Teraz jeszcze trzeba było uzupełnić lekcje i załatwić usprawiedliwienie. Ale to już tam... Gdy siedziałam przy netbooku przyszła do mnie Majka.
-A czemu to do szkoły się nie chodzi? -Zapytała siostra.
-A ty skąd wiesz?
-Ja wiem wszystko. Nie no widziałam was na mieście. Ale ty masz szczęście..wiesz?
-Ja? Przecież to ty masz chłopaka!
-Wiem i go kocham. Ale on nie jest taki żeby iść ze mną na wagary.
-Oj weź przestań. Nie wymyślaj już. Szymon jest spoko. I tata nie ma nic przeciwko. O dziwo, bo jego poprzednik to...
-Dobra nieważne. Mów lepiej jak było.
-Cudownie.
-Calowaliscie się?
-Nie!
-E, to nudy. Myślałam, że będzie ciekawiej. Dobra idę spać. Branoc.
-Kolorowych.
Kiedy Majka wyszła z pokoju dostałam smsa. Od Fabiana.
"Mam nadzieję, że życzenie się spełniło albo spełni. " Było też nasze zdjęcie "poważne" z podpisem "lot komety" .
"Obyś nigdy nie spadł. " - odpisalam mu. Po czym poszłam do łazienki z nadzieją, że moje życzenie stanie się rzeczywistością.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
*oczami Am.
-Księżniczko, wstajesz do szkoły? - zapytał Seba z rozbawieniem.
-Nieee . - powiedziałam i mocniej okryłam się kołdrą .
Poczułam jak się do mnie zbliża. Lekko odchylił pościel i zaczął całować moją szyję. Przyjemnie.
-Seba już, już. Starczy tego. - powiedziałam, ale on nie przestawał. Miałam nadzieję, że nie przestanie.
Leżałam a on składał delikatne pocałunki. Trwało to pięć minut.
-Am, Seba! Śniadanie gotowe! - krzyknął Bartek.
-Sio do łazienki. Czekam tu na ciebie Słodka.
Bez gadania wyszłam z pokoju, po drodze wybierając ciuchy. Ubrałam się, umyłam, uczesałam i zrobiłam delikatny makijaż. Wyglądam nieźle.
-Tadam . Jak wyglądam?
-Wiesz, że pięknie. - powiedział całując mnie. Odwzajemniłam to. - Chodź idziemy.
Zeszliśmy na dół. Bartek i Ala siedzieli przy stole.
-Cześć. - powiedziałam całując rodzeństwo w policzki.
-Hej. Jak się spało? - zapytała siostra.
-Całkiem. Koszmary miałam. - powiedziałam.
-Przecież to lubisz. - dodała.
-No też fakt. - powiedziałam.
-A właśnie Am. Zapomniałam ci powiedzieć. W piątek wieczorem jest maraton horrorów w kinie. Obiecałaś raz, że mnie zabierzesz.. - przypomniała z błagalną miną.
-Tobie młoda nie odmówię. Ja stawiam. To jesteśmy umówione, tak? - uśmiechnęłam się do niej.
-Tak, tak, tak! Jesteś kochana!
-No przecież wiem.
-Ale.. Pójdziemy tam same, prawda?
-No tak. Tylko my dwie. - powiedziałam bez wahania, a na jej twarzy zobaczyłam ulgę. - A Bartek, jak tam z Anką?
-Może być..
-Stało się coś ?
-Pogadamy o tym wieczorem w cztery oczy. - powiedział. Ufał mi najmocniej. Mówił mi o wszystkim. - A ty Seba, szczęśliwy jak nigdy. Znam cię tyle czasu, a pierwszy raz widzę, żebyś miał takiego banana na twarzy! - zaśmiał się.
-Zapytaj siostry. Ona to dobrze wie. - pocałował mnie w policzek.
-Jakie zakochańce! Pięknie razem wyglądacie. - powiedziała Ala.
-Ja wszędzie i z każdym wyglądam wyśmienicie. - zakomunikowałam . Wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
-I tak cię kocham. - dał mi całusa.
-Wychodzimy do szkoły. - powiedział Bartek. - Zimno jest.
Droga do szkoły minęła szybko. W szkole każdy poszedł w swoją stronę. Pierwszy polski. Uuuuh. Nauczycielka gadała coś o swojej córce. "Wielce utalentowana" . Hahaha . Ciekawe z której strony. Nudno było.
-Witaj panienko.
-Laura! Cześć pyszczku! Jak tam z nim !? - powiedziałam podekscytowana.
-Jak na złość pierwszy angielski. Boże. Patrzył na mnie swoimi brązowymi oczami. O rany. Wzroku ode mnie nie odrywał.
-Jak się cieszę! O patrz idzie! W naszą stronę. - powiedziałam prawie piszcząc.
-Siemka dziewczyny. - przywitał nas stając obok Lul.
-Hej Fabian . Wiecie co? Mam lekcje na górze. Mam do pokonania dwa piętra a nie lubię schodów. Zostało mi pięć minut . Mam nadzieję, że zdążę. Narka. - powiedziałam dając szybko Luli całusa w policzek.
-Narka.- usłyszałam.
Lula jest szczęśliwa. Nie chce przyznać, ale ja wiem o niej wszystko. Sądzę, że im się uda. Jeszcze sześć lekcji i będę w domu.
* * *
-Hej siostra.. - powiedział cicho Bartek.
-O cześć. - odłożyłam książki i zrobiłam mu miejsce obok na łóżku. - Czym się martwisz?..
-Ja.. Niczym. Eh .
-Przecież widzę . - przytuliłam go. Wtulił się we mnie. -Kocham cię braciszku. wiesz o tym. - wyszeptałam.
-Wiem. - odpowiedział również szeptem. - Powiem ci coś. To Anka wygadała Dagmarze, że Fabian odprowadził Lule. Byliśmy wtedy na spacerze. Zachowywała się dziwnie. Przechodziliśmy akurat obok domu Lul i.. - urwał. - To będzie moja wina, jeżeli Daga będzie chciała się zemścić na twojej przyjaciółce.
-Bartek, nie obwiniaj się. Fabian z nią zerwał, bo to uważał za słuszne. Uważam i tak by to zrobił. Więc nie wiem o co ci chodzi.
-Może i by zerwał, ale wtedy Lula nie miałaby przesrane .
-Znam ją. Nie będzie ci miała za złe, że zobaczyła to Anka. Każdy mógł to zobaczyć.
-Prosiłem ją, żeby nie dzwoniła do Dagmary. A tu d**a. Musiała to zrobić... - siedzieliśmy chwilę w ciszy. - Kocham Anię?..
To pytanie kompletnie mnie zaskoczyło. Nie wiedziałam co odpowiedzieć.
-Bartek... Wy.. Wy..
-Nie Amelio . Czemu ? Prosiłem ją. A ona miała mnie gdzieś. Nie wiem, nie wiem.. - powiedział i wybiegł z pokoju.
Zastanawiałam się czy pójść za nim. Może potrzebował chwili samotności. Usłyszałam dźwięk sms'a . "Przyszedł do mnie. Nie martw się. Seba" . Uspokojona zasnęłam.
 

 
*Oczami Lul . 
Wchodząc do swojego pokoju byłam wściekła. Wściekła ale na siebie. Może trochę też na Fabiana. Czemu tak nagle zaczęłam go w ogóle obchodzić? Nie powiem, żeby mi się to nie podobało, ale...
Zdążyłam wyjść z łazienki a w moim pokoju była Majka.
-Kto to był? Ten przystojny w czapce. - Pytała uśmiechnięta moja młodsza siostra.
-Nikt. Kolega ze szkoły. Mam z nim angola . 
-Skoro nikt to czemu cię odprowadził? 
-Majka nie wiem. 
-Podoba ci się ?. - Zabrzmiało to raczej jak stwierdzenie niż pytanie.
-Idź sobie. Jestem zmęczona i chce mi się spać. -Powiedziałam i schowałam się pod kołdrą. 
-Czyli, że tak. - Rzuciłam w nią misiem. -Haha! Lul się zabujala ! 
-Oddaj misia i zgaś światło. Dobranoc! 
-Wydaje się spoko. No i jaki z niego towar! -Śmiała się. Tu miała akurat rację. Fabian jest bardzo przystojny. 
-Wypad Majka! Ale już! Bo nie będę taka miła. 
-Dobranoc. -Dodała i wychodząc rzuciła mi moją maskotkę . Długo nie mogłam zasnąć wciąż myśląc o Fabianie. Co się stało,że tak nagle zaczął ze mną rozmawiać? Przez cały rok mnie olewał . Nawet "cześć" nigdy nie powiedział. Eh..
Następnego dnia obudziło mnie czyjeś głośne pukanie do drzwi i jakieś dość głośne rozmowy. Byłam zbyt zaspana żeby rozpoznać głosy. Chwilę później do mojego pokoju wpada Am. 
-Mówiłam jej, że śpisz. Ale się uparła. - Cieszyła się Majka stając z kanapka w drzwiach. 
-Dzięki siostro. Chociaż ktoś tu o mnie dba. -Mówiłam przewracajac się na drugi bok.
-Lauro Furtega jest panna proszona o powstanie, gdyż dochodzi godzina 12 oraz przybył bardzo ważny gość w osobie mojej. - Zaczęliśmy się śmiać. 
-Amelio Ratkiewicz proszę spocząć obok mojej zacnej osoby. - Nadal się śmiałyśmy. 
-Ej dobra Lula teraz poważnie. Przyszłam żeby powiedzieć ci coś, co może cię zainteresować. -Am położyła się obok mnie.
-O co chodzi? -Pytałam z niepokojem. 
-Po pierwsze to jestem z Sebą a ...
-Aaa! Wiedziałam! Ale się cieszę! -Byłam zadowolona z takiego obrotu sytuacji. Am już dawno przyglądała się Sebastianowi. Chociaż im się udało...
-Dzięki. No a po drugie , sądzę, że to cię bardziej zainteresuje. Bartek mi dzisiaj powiedział, że Fabian zerwał z Dagmarą. Czad nie? -Usmiechmela się szczęśliwa. -No co tak patrzysz? I zamknij tę paszcze, bo ci jedzie. - Zdobyłam się na lekki uśmiech. 
-Jestem w niemałym szoku szczerze mówiąc.
-Nie da się nie zauważyć siostrzyczko . -Zasmialysmy się.
-I przyszłaś tu tylko po to żeby mi to powiedzieć? -Spojrzałam na nią z wdzięcznością. Am pokiwala głową. -Wiesz, że cię kocham? Mogłaś zadzwonić - Przytuliam ją . 
-Chciałam zobaczyć twoją minę. 
-Sądząc po twoim śmiechu to chyba się opłacało. 
-Jeszcze jak! Dobra ja lecę, bo chłopaki czekają a ty idź się umyj. I pamiętaj o zębach, bo Fabian pewnie nie lubi takich smierdzieli.  -Wybuchla śmiechem. 
-A weź się wypchaj! -Rzuciłam do wychodzącej przyjaciółki. Puściła tylko buźkę.
-Ciao -usmiechnęła się.
-Ciao. -Powiedziałam i udałam się do łazienki.  Kiedy wróciłam w pokoju czekała na mnie Majka.
-Co znowu? -Spytałam dziwnie speszona .
-Szukam tego mietowego lakieru. Nie widzialas go? - Mówiła moja siostra bez stresu grzebiąc mi w szufladach. -A Lul nie powiedziałam ci. Idziemy dzisiaj na obiad do Moniki. 
-Serio musimy? -Spytałam zrezygnowana .
-Aha. O! Mam go. Wiedziałam, że jest u ciebie. -W końcu spojrzała w moją stronę. -Weź się jakoś ubierz . Mamy iść jeszcze do kościoła z... Nimi. 
-Myślałam, że lubisz Monikę i Oskara. 
-Tak ale przez nich będziemy musieli się przeprowadzić. Jak dojdzie ich trójka to będzie klapa . 
-Co?!. Czemu przeprowadzić? Tata nic o tym nie mówił...
-Bo nie miał kiedy. Słyszałam raz jak rozmawiali. Cóż bynajmniej będziemy miały brata. - Usmiechnęła się szczerze. Tak, zawsze chciałyśmy mieć brata, ale nie w takich okolicznościach. I jeszcze ta przeprowadzka . - Tylko nie rób scen, ok?. Aa! Lula, wiesz, że Oskar cały czas o ciebie pytał? 
-Czemu niby?
-A bo ja wiem? Pewnie się zabujał. Ale ma pecha.. Laura kocha innego. Haha! 
-Majka! 
-No co? Weź się pośpiesz. Zaraz będzie tata a ty jeszcze masz mokre włosy.
-Czasem wydaje mi się, że jesteś moją starszą siostrą . -Rzuciłam do niej wychodząc z pokoju. W głowie miałam burzę myśli. Jedną ronila druga. Mama. Przeprowadzka. Nowy brat. Fabian. I tak w kółko. Nie mogłam się skupić. 
Majka pomogła wybrać mi sukienkę.. Zdazylysmy zejść do salonu, gdy do domu wszedł tata zapraszając nas do samochodu. Jechałam tam w dziwnym nastroju. Wiedziałam, że to ważne dla taty. Myślami wracałam do mamy z pewnym poczuciem winy. W pewnym momencie po policzku splynela pojedyncza łza. Szybko ją wytarlam z nadzieją, że tata tego nie dostrzeże. 
-Laura, co jest? - zapytał tato.
-Nic. Ja ... 
-Lula nie obwiniaj się. No już, uśmiechnij się. Słońce nie świeci po to żeby się smucić . -Wymusiłam uśmiech. Nie chciałam mu zrobić przykrości.  Jechaliśmy jakieś 20 minut. Odkryłam, że od domu Moniki jest całkiem niedaleko do kina, a co za tym idzie jest blisko do Am. Ta myśl stała się moim jedynym pocieszeniem. 
Dom, w którym mieszkają nie jest duży ale bardzo ładny i przytulny. Widać, że Monika ma swój styl. Wszystko było poukładane tak, że wydawało się idealnie pasować do siebie. W drzwiach pojawił się Oskar.
-Dzień dobry. Wejdzie. - Uśmiechnął się. Majka szturchnela mnie w ramie porozumiewawczo . Eh.
-Hej.
-Cześć . -Maja przywitała go calusem w policzek i bez ogródek weszła do domu. Patrzyłam na nią zdziwiona. Jak ona to robi, że wszystko przyjmuje tak na luzie? 
W kuchni zastaliśmy zastawiony stół. Monika krzatala się przy kuchennym blacie . Przygotowała naprawdę pyszne dania. Na deser każdy otrzymał kielich lodów. Mało mówiłam. Nie wiem czemu. Jakoś nie miałam humoru. Ale nie chciałam sprawić tacie zawodu. 
Po obiedzie wybraliśmy się do kościoła. Jak rodzina? Jeszcze tego nie czułam. Oskar chciał rozmawiać ale chyba wyczuł, że nie mam ochoty gadać, więc się wycofał. 
W domu byliśmy około 17.00. Odpaliłam notebooka. Dostałam wiadomość od Am, że wychodzi gdzieś z Sebą. Jest taka szczęśliwa. Mam nadzieję, że Sebastian nie okaże się dupkiem i jej nie zranić.
Ale dostałam też wiadomość od Fabiana. Skąd on wziął moje gg? Eh.

“Jesteś dla mnie zagadką. W pozytywnym sensie. ”
-Że co? - Zapytałam sama siebie. O co mu chodzi? Tak, podoba mi się no ale.. Tak nagle zaczął się odzywać jakgdyby nigdy nic. W dodatku zerwał Dagmarą. Postanowiłam, że mu nie odpisze. 
Zajrzałam do lekcji i spakowalam torbę na jutrzejszy dzień - książki i rzeczy na trening wylądowały w jednej torbie. 
Wychodząc z łazienki postanowiłam zadzwonić do Igora. Nie widziałam go od, no dobra tylko od wczoraj. Ale i tak musiałam z kimś pogadać a w dodatku chciałam się dowiedzieć, czy jedziemy jutro razem do szkoły. Musiałam mu jeszcze podziękować za udostępnienie swojego domu na moją wizytę.
-Halo, Igor? -Rozczarowałam się słysząc odpowiedź. A raczej głos.
-Nie, a co? -Znałam skądś ten damski głos. Tak, to była Blanka. Ale jak...?!
-Mogę z Igorem? - Zapytałam niepewnie. 
-Halo? - Tym razem to był mój przyjaciel. 
-Hej, tu Lul.
-Cześć. Stało się coś? 
-Nie. Tak dzwonię. Jedziemy jutro razem?- Pytałam niepewna odpowiedzi.
-Jak zawsze. Muszę ci o czymś opowiedzieć. To do jutra. Sayonara siostra.
-Sayonara bracie. -Rozlaczylam się. Teraz byłam już w totalnym labiryncie myśli. Igor z Blanka?! Ale jakim cudem on... Czegoś tu nie rozumiałam. Inaczej. Niczego już nie rozumiałam. Kładłam się spać z
mętlikiem w głowie. 
W nocy miałam koszary. Śniła mi się mama. Później Fabian a na koniec Igor i Blanka. I to pytanie czemu właśnie tak musiało być?.
 

 
`DANIEL PUŁAWSKI: jeszcze do niedawna był najlepszym przyjacielem Fabiana. Niestety, przespał się z jego dziewczyną - Dagmarą. Chodzi do klasy z Fabianem. Ma 17 lat.
 

 
*Oczami Am.
-Czy ty właśnie ?...
-Cicho Maleńka.. - przerwał mi. - Śpij już . - powiedział i przytulił mnie mocno .
-Ja ciebie też..
Gdy to powiedziałam poczułam jak jego serce zabiło mocniej. Dostałam lekkiego całusa w czoło .
-Dobranoc Księżniczko.

* * *
Zegarek wskazywał godzinę 9.15 . Seby obok nie było. Zaczęłam wspominać wczorajszy wieczór . Jego oczy, uśmiech ..
-Pierdolę! - usłyszałam z dołu . Ubrałam szlafrok i zeszłam po schodach .
-Co się stało? - zapytałam wchodząc do kuchni.
-O już wstałaś. - powiedział Seba przytulając mnie i składając delikatny pocałunek na ustach .
Gdy oderwałam się od niego usiadłam na krześle.
-Co robisz dobrego? - zapytałam wskazując patelnie .
-Coś specjalnego dla ciebie . - powiedział i uśmiechnął się .
-Mogę zobaczyć? - powoli wstawałam od stołu .
-Nie nie nie .
-Proszę Sebaaa .
-Nie Łobuzie. - powiedział i wziął mnie na ręce.
-Głupku no postaw mnie .
Zaniósł mnie do salonu i położył na łóżku. Włączył jakiś serial i kazał nie wychodzić z pokoju. Siedziałam tam jakieś 20 minut. Potem przyszedł i złapał za rękę . Bardzo mi się to podobało.
-Ale ładnie pachnie . - powiedziałam
-Hehe . A widzisz taki chłopak ja to skarb. - powiedział uśmiechnięty.
-Zgadzam się.
Zjedliśmy pyszne śniadanie . Składało się z tostów takie jakie lubię najbardziej: chleb tostowy, szynka i jajko . Mniam . Potem poszliśmy na górę. Poszłam do łazienki aby się ogarnąć. Gdy wróciłam do pokoju zobaczyłam Sebę, który patrzył na moje zdjęcia. Uśmiechał się tak pięknie. Nie zauważył mnie . Podeszłam bliżej i go przytuliłam.
-Jesteś cudowna.. - urwał. Popatrzył mi w oczy. - Nie sądziłem, że kiedyś w końcu będę mógł wyznać ci miłość ..
-Jak.. Jak to w końcu ?
-To już długo trwa . Eh . Nigdy specjalnie nie zwracałaś na mnie uwagi. Zawsze byłem gdzieś blisko tylko po to żeby móc na ciebie patrzeć.
-Nie wiem co powiedzieć..
-I znowu te rumieńce.. - powiedział gładząc mój policzek. Podszedł bliżej i objął. - Am Kocham Cię.
-Ja też cię kocham .. - powiedziałam i zastanowiłam się czy to usłyszał. Stwierdziłam że tak gdy poczułam jego usta na moich. Staliśmy tak jakiś czas gdy on znowu się odezwał.
-Jesteśmy parą? - zapytał zakłopotany .
Uśmiechnęłam się i pocałowałam .
-Czyli tak ? - powiedział szczęśliwy.
-Oczywiście.
Przytulił mnie do siebie .
-Czemu nie powiedziałem ci tego wcześniej co?
-Bo jesteś tchórzem . - powiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-Że co ? Ja ? - powiedział i zaczął mnie łaskotać.
Jak przestaliśmy się wygłupiać położyliśmy się na łóżku . Rozmawialiśmy na różne tematy . Nagle usłyszeliśmy że ktoś otwiera drzwi i wbiega po schodach. To Bartek.
-O sorki . Przeszkadzam? - powiedział zmieszany.
-Nie . - odpowiedziałam z Sebą równocześnie.
-To dobrze . Słyszałaś siostro, że Fabian nie jest już z Dagmarą?
-Że co !?. Chłopaki wychodzę ! - powiedziałam wybiegając z pokoju .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
*oczami dziewczyn
-Hej kochanie! - powiedziała Lula otwierając drzwi przyjaciółce.
-Siemka. Macie coś do jedzenia? Głodna jestem. - powiedziała Am i obie zaczęły się śmiać.
-Jasne. Zaraz będzie pizza. Wchodź.
-Cześć Amelio.
-O dobry wieczór panu. - przywitała tatę Luli. Porozmawiała z nim chwilę i dziewczyny poszły na górę.
-Dawno nie widziałam go tak szczęśliwego. - powiedziała ze zdziwieniem Am.
-Pogodziłam się z nim. Ehh . Nie gadajmy o tym.
-No Lula !
-Mów lepiej jak z Sebą.
-Jest dobrze . A jak a być? Jesteśmy zwykłymi znajomymi.
-Jakie rumieńce! Mnie nie oszukasz.
-Przecież nic z tego nie wyjdzie. On niedługo się wyprowadza.
-Lecisz na niego! - Lula rzuciła w przyjaciółkę poduszką .
-Prr szalona. - zaczęły się śmiać.
-Mieszka blisko ciebie, możecie się widywać codziennie nawet w szkole.
Zapadła chwila ciszy. Am uśmiechnęła się sama do siebie.
-Hm... Pocałował cię! - Lula wykrzyknęła to szczęśliwa.
-Cicho bądź . - w tym czasie do pokoju weszła Majka z pizzą.
-Patrzcie co dla was mam .
-Kocham cię maleńka. - powiedziała Am biorąc parujące jedzenie.
Nagle usłyszały dźwięk sms'a.
-Możesz przeczytać? - zapytała Amelia zajadając się pizzą.
-Łii . To od Seby. - zakomunikowała Lula.
-Pokaż! - przyjaciółka rzuciła się na telefon. - "Dziękuje za dzisiejsze popołudnie. Myślę o tobie. Seba."
-Haha wiedziałam że pomiędzy wami jest fizyka!
Obie wybuchły śmiechem. Amelia szybko coś odpisała. Po chwili przyszedł kolejny sms. Seba pytał czy ona wróci do domu na noc.
-"Zostaję. Dzisiaj wieczór z Lulą" . No i wyś...
-Oddawaj! - przyjaciółka wyrwała jej telefon z rąk. -"Będę za jakieś 40 minut."
-Zabiję cię za to. Nie baw się w swatkę.
-Jeszcze będziesz mi dziękować. Zbieramy się Kochanie. - i zbiegły na dół.
Lula rzuciła krótkie "Wychodzę" i poszły w stronę domu Am. Droga mijała w dobrym humorze i wyjątkowo szybko. Z daleka zobaczyły grupkę chłopaków. Am potrzebowała chwilę aby dostrzec w niej Sebastiana. Wyszedł jej naprzeciw i przytulił. A ona przedstawiła mu Laurę.
-Hej, Lula jestem.
-Seba. - podał jej dłoń.
W tym czasie Lul zauważyła , że przygląda jej się Fabian.
Okazało się, że wszyscy są z jednej szkoły.
-Chłopacy idziecie z nami na fajkę? - spytał jeden z nich zwracając się do Seby i Fabiana.
-Sory ale zabieram Am i lecimy do domu.
-Mam jedną sprawę. - odpowiedział Fabian wciąż patrząc na Laurę.
Dziewczyny szybko się pożegnały. Sebastian objął Amelię i poszli.

*Oczami Seby.
-Palisz? - zapytała Am z troską w głosie.
-Nie .
-Ale oni ciebie pytali.
-Ja stoję tylko z nimi dla towarzystwa .
-Martwię się o Laurę. - powiedziała smutna.
-Nie musisz. Fabian się nią zajmie.
-Co ?
-No chciał z nią porozmawiać. Ale nie wiem o czym.
Zapadła cisza. Szliśmy tak chwilę.
-Mówiłem ci już że jesteś śliczna?
-Oj przestań. - wtuliła się we mnie.
-Może żeby poprawić ci humor zrobię to. - zacząłem ją łaskotać. - Ej ale nie uciekaj .
-Hahah . Dość. Seba proszę. - powiedziała śmiejąc się .
Rozmawiając doszli do domu w którym nikogo nie było. Na stole leżała kartka . Amelia podeszła do niego i przeczytała ją.
-Bartek jest u Ani , a Ala u koleżanki .
-Czyli jesteśmy sami Księżniczko . - powiedziałem biorąc ją na ręce.
-Postaw mnie na podłogę Głupku. - powiedziała radośnie.
-Położę panią na łóżku . - zrobiłem jak powiedziałem i sam zająłem miejsce obok niej.
Patrzyłem jej w oczy i delikatnie pocałowałem w usta. Odwzajemniła to. Nie minęła chwila gdy zasypała mnie gradem pocałunków. Spojrzałem jej głęboko w oczy i wyszeptałem:
-Kocham cię.

*Oczami Fabiana.
-Lula, zaczekaj! - Szła dalej nawet się nie odwracając . - Proszę cię. Zaczekaj.
Stanęła. W końcu .
-Powiesz co się wtedy stało?
-Sory, ale robi się późno . Będą się o mnie martwić.
-Odprowadzę cię. Będę spokojniejszy.
-A co z Dagmarą? - powiedziała z kpiną w głosie.
-Wiem że jej nie lubisz, ale ona nie jest taka jak myślisz.
-A co jeszcze gorsza?
-Lula no!
-Fabian zrozum że nie mam ochoty gadać.
-To pozwól że cię odprowadzę.
-Jak chcesz .
Zamieniliśmy ze sobą kilka słów o szkole. Reszta drogi minęła w ciszy. Gdy byliśmy już pod jej domem i chciała się pożegnać wyprzedziłem ją.
-Lula czy to prawda że ci się podobam? - chciała mnie uderzyć w twarz ale złapałem jej rękę. Szybko też drugą. Patrzyła mi z wściekłością w oczy . Zbliżyłem się i pocałowałem ją delikatnie w czoło.
-Frajer. - rzuciła niepewnie i uciekła do domu.
Uśmiechnąłem się sam do siebie. Wtedy uświadomiłem sobie że dużo o niej myślę. Więcej niż o Dagmarze . Zacząłem zastanawiać się czemu z nią jestem. Wtedy usłyszałem że ktoś dzwoni. No pięknie. Dagmara.
-Kochanie. - powiedziała gniewnie.
-Ee cześć.
-Gdzie jesteś?
-Niedaleko parku.
-Ten blisko domu Lauruni ?
-O co ci chodzi?
-Skarbie, wszystko wiem.
-Cholera , co znowu ?!
-Spotkajmy się. Za 15 minut przy naszej ławce.
-Ale... - nie zdążyłem nic więcej powiedzieć bo się rozłączyła.
* * * 15 minut później
Zimno się robi. Gdzie ona jest?!
-Kochanie. - powiedziała twardo.
-Cześć. - chciałem ją przytulić ale się nie dała. Za to uderzyła mnie w twarz .
-Co ty sobie wyobrażasz ?!
-Dagi to koniec.
-Nie ! Pamiętasz kiedy używałeś ksywki "Daga" ?
-Pamiętam.
-Mówiłeś wtedy że mnie kochasz . Jak możesz ?
-Mogę. Koniec, rozumiesz ?
-Mnie się nie zostawia tak. Nie pozwolę ci na to! Byliśmy najsławniejszą parą w szkole.
-Właśnie byliśmy. Tobie zależy tylko na sławie a nie na mnie .
-Nie nie nie ! Nie zostawisz mnie . Nie masz prawa - powiedziała ze łzami w oczach.
-Nie udawaj że zależy ci. Widziałem cię z Danielem . Był moim najlepszym przyjacielem . Jesteście dla mnie zerem .
-Przez ciebie stracę reputację w szkole . Dzięki tobie coś znaczę.
-Ja nic nie stracę . Nadal będę mnie lubić. Będzie mógł zaczepiać cię kto tylko chce . Ja już za ciebie nie odpowiadam . - gdy to powiedziałem wybuchła histerycznym płaczem . - Cześć Dagi .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Chcialybysmy polecić bardzo gorąco blog
http://zbieramnawinox3.pinger.pl/
Jest genialny! Naprawdę świetny.
Odwiedzajcie go, nie pozalujecie na pewno. ;*
 

 
Startujemy w konkursie i potrzebne są nam wasze głosy.

Będziemy bardzo wdzięczne za każdy oddany na nas głos (postaramy się odwdzięczyć - tylko napiszcie jak) .

Czyli tak...
Nasz numerek to 4 !

http://lizak1998.pinger.pl/m/18457596 <---- tu możecie głosować (pod wpisem o tytule KONKURS - o ile ten link zadziała) . XD

Bardzo na was liczymy i prosimy o pomoc.
Dla was to tylko chwila . ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziewczyny, chcialysmy Was bardzo przeprosić ale konkurs się nie odbędzie. Dlaczego? Z różnych powodów ale głównie dlatego, że nie było chętnych. ;/ .
Trudno.
Jeśli będziecie chciały to na waszą prośbę i chęci zorganizujemy konkurs jeszcze raz.
Mamy nadzieję, że nam to wybaczycie.
Jeszcze raz PRZEPRASZAMY! .
 

 
`PAULINA MAŁEK (ksywka Paula) : ma 16 lat. Trenuje biegi razem z Laurą. Ma starszego brata - Łukasza. Jej tata pracuje za granicą, mama -często choruje ale ma dobrą pracę w księgowości. Chodzi do tego samego technikum co Oskar - syn Moniki.

`NATALIA SZCZĘSNA (ksywka Nana) : trenuje razem z Lulą i Paulą. Tak samo jak jej koleżanki ma 16 lat. Nie ma rodzeństwa. Chodzi do klasy z Pauliną. Ma chłopaka - Pawła. Bardzo go kocha. Jest z nim 2 lata.


`GABRIELA WOJCIECHOWSKA (Gabi) : Siedemnastolatka trenująca z Lulą. Chodzi do liceum. Uwielbia bieganie. Swoją przyszłość wiąże tylko z zawodami biegaczy. Ma młodsze siostry bliźniaczki - Klaudii i Nicole. Jej rodzice są zgodnym małżeństwem.

`IGA ZIELIŃSKA : osiemnastolatka , która ma zwariowane pomysły. Chodzi z Adamem. Trenuje biegi od dziecka. Uczęszcza do technikum razem ze swoim chłopakiem. Są ze sobą około roku. Ma młodszego brata - Marcela, który ma 3 latka.

`ADAM BIERNACKI : Osiemnastoletni chłopak Igi. Jest bardzo towarzyski. Kocha swoją dziewczynę. Nie ma rodzeństwa. Jego tata nie żyje. Mieszka tylko z mamą .

`FILIP JANKOWSKI : Ma 16 lat. Chodzi do tej samej szkoły co Lula, która mu się podoba. Jednak to ukrywa. Ma starszą siostrę - Kingę i młodszego brata - Kamila. Ich rodzice się rozwiedli.

`ROBERT GRABEK : Siedemnastolatek, który trenuje biegi ze względu na rodziców, którzy zaplanowali mu całe życie. Ma starszego brata - Maćka i małą 2- letnią siostrę - Lene.

`BLANKA KRÓL : Ma 18 lat. Przyjaźni się z Dagmarą - dziewczyną Fabiana. Nie lubi Luli. Za to podoba jej się Igor i jest gotowa zrobić wszystko byle go tylko zdobyć.
 

 
*Oczami Luli.

Szybkim krokiem wpadłam do domu po rzeczy na trening.
-Lula! - wolała mnie moja siostra.
-Majka, nie teraz. Śpieszę się.
-Okej.. Taty nie ma także spokojnie..
-Jak to nie ma? Przecież zawsze był w weekendy w domu. - Zaczęłam się przebierać i nie mogłam znaleźć koszulki. - Majka! Gdzie jest moja koszulka?! - Stanęłam w drzwiach do jej pokoju w samym staniku. Jednak szybko się wycofałam, bo był u niej Szymon , którego dopiero co zauważyłam.
-Siemka - powiedział do mnie nowy chłopak mojej siostry. 'Super, co za wejście' - pomyślałam.
-Trzymaj. Roznosilam pranie i tak jakoś się u mnie znalazła.
-Pogadamy jak wrócę. -Spojrzałam na nią znacząco.
-Jadłaś coś? Czekaj zrobię ci kanapki.
-Nie, dzięki. Nie zdążę już. Lecę, pa. Pisz jakby COŚ się działo.
I wybieglam z domu. Miałam 20 minut i ponad 2 km drogi. Na szczęście są tramwaje...
W głowie cały czas miałam mamę.. Tesknilam za nią. Starałam się teraz o tym nie myśleć, by nie płakać. I wtedy moje myśli powędrowały do Fabiana. Kochałam się w nim już dwa lata.. I nagle mnie zauważył .. Hm. Wolałam chyba gdy było to w tajemnicy. Niestety. Głupia Dagmara jakimś cudem się o tym dowiedziała i rozpuscila plote na całą szkołę. Małpa jedna!..
Ale Fabian jest no.. Mimo wszystko bardzo mnie zaskoczył tym, że oddał mi telefon. Ba! Znalazł mnie na cmentarzu. Jak? Czemu? To wszystko nie dawało mi spokoju.
-Lula! Hej. Jak tam święta? Tesknilam za tobą. - Przytulila mnie Paulina.
-Hej, Paula. Mogło być lepiej no ale. A jak u ciebie?
-Ehh.. Tata nie dostał urlopu i nadal jest w Norwegii. Nie mam pojęcia kiedy wróci i czy w ogóle wróci. Ale dzwonił i obiecał.. Nandaska (z j. japońskiego 'nieważne' .
-Przykro mi.
-Damy radę. O! Patrz kto idzie! Nana !
-Cześć wszystkim! -Przywitała się nasza najlepsza sprinterka.
Okazało się, że Nan była we Włoszech na święta i każdej z nas przywiozła śliczne upominki.
Trenera nie było, ale zostawił stopery i kartki z tym, co miałyśmy zrobić. Biegalysmy naszą całą stalą grupą , czyli : Paula, Nana, Gabi, Iga, Adam, Filip, Robert i ja. Gdyby nie ludzie z treningów -z naszej grupy oczywiście- Am i Igora to nie wiem co bym zrobiła.
Ale oczywiście psiapsióła Dagmary - Blanka musiała trenować także w moim klubie. Doszła do nas jakiś ponad rok temu. Nie trawie tych ludzi. Dalabym głowę, że zmieniła klub tylko dlatego, że ja tu jestem. ..
Ale mniejsza o nich...
Trening minął dość szybko. Fajnie się biegało mimo, że po 30 minutach zaczął padać śnieg.
Wracając tramwajem miałam wrażenie, że widzę Fabiana. Ale to chyba mi się zdawało.
Wchodząc do domu zastalam zamknięte na klucz drzwi.
-Co tu jest grane.. - Mówiłam wyjmujac klucze. Zaburczalo mi w brzuchu.
Rzuciłam torbę pod schody i ruszyłam do kuchni. Dochodziła 13. Postanowiłam zadzwonić do Majki, gdy tylko coś zjem.
Chciałam napisać esa do Am, żeby wpadła szybciej jeśli chce i może. I wtedy zobaczyłam nieodebrane połączenia od taty i wiadomość od Majki .
"Jesteśmy u Moniki. Zaprosiła nas na obiad. Przyjdz jeśli chcesz.. Tacie było by miło. "
Przysłała mi też adres. Ale ja się tam nigdzie nie wybierałam. Napisałam do Am. Zjadłam dwa tosty, zrobiłam sobie herbatę i poszłam do swojego pokoju. Ze sluchawkami w uszach położyłam się i czekałam na przyjaciółkę. Nie zauważyłam kiedy zasnelam.
Ze snu wyrwał mnie głos Majki.
-Lula! Halo. Żyjesz?
-Hm? - usiadłam przecierajac oczy. - Co się stało?
-Tata.. Idź na dół, bo on chce z tobą pogadać.
-Idę. - Nałożyłam bluzę i zeszlam do pokoju taty, gdzie głównie pracował. Usiadłam w wielkim skorzanym fotelu w rogu.
-Laura, ja... -Zaczął niepewnie. - Wiem, że źle to wszystko zrobiłem. Nie tak to powinno wygladac.
-Szybko się zorientowales.
-Lula proszę cię. Nie bądź taka. Ale nie tylko ty straciłaś mamę. Mnie też jest ciężko. Ale staram się. To, że Ewa, twoja mama nie żyje nie znaczy, że nie mogę się znowu z kimś związać.
-Czemu to kryles przez rok?
-Bo bałem się twojej reakcji. Waszej reakcji. Sam nie byłem pewien czy dam.radę, czy to przetrwa. Zrozum. Chcę dla was dobrze. Te nasze kłótnie.. Ehh. Laura, nie wiem co mogę zrobić żebyś zaakceptowała mój związek. Monika jest naprawdę cudowną kobietą.
-Nie mam nic do tego. Ale przez nich nie poszliśmy na cmentarz.
-Chciałem żebyśmy poszli wszyscy razem. Wybaczysz mi? Zgoda?
-Nie chcę żebyś zapomniał o mamie..- Przytulilam się do niego. - Tęsknię za nią. Tak bardzo mi jej brakuje, tato. - Łzy same zaczęły spływać po policzkach.
-Też za nią tęsknię, kochanie. Bardzo tęsknię. Lula, jest jeszcze coś.. Tylko się nie obraz - spojrzałam na niego. - Monika jest w ciąży.
-Co?!.
-Będziesz miała brata . -Sądziłam, że żartuje. Jak to? Ale to znaczyło, że..że oni..
-Czyli, że się tu wprowadza? We trójkę? - Dobrze, że tata mnie trzymał bo poleciałabym na biurko. Zakręciło mi się w głowie , przed oczami ciemno. Na szczęście tata w porę zareagował i nie zemdlalam . Zaprowadził mnie do mojego pokoju. Uchylił okno i wyszedł bez słowa. A ja leżałam. Przed oczami miałam mamę. A w głowie tylko jedno pytanie: Dlaczego moja mama? Dlaczego ona? .. Wstałam po jakimś czasie i poszłam do taty. Przecież nie mogłam go za to winić ani karać.
-Przepraszam tato. Ja już nie będę..
-To ja cię przepraszam.
-Czyli, że już między wami zgoda? - Wypaliła Majka wpadajac do salonu jakby wszystko podsluchiwala.
-Tak. - usmiechnelam się do taty a ten mnie Przytulil.
-Tato, za chwilę będzie Amelia. Zamawiam pizzę, bo jestem glodna, chcecie też?
-Jasne! - Krzyknęła Maja.
Zamówiłam pizzę i czekałam na Am. Może zostanie na noc? Dawno już u mnie nie zostawala. Byłam ciekawa co u niej i u Seby.
Zastanawiałam się też na Fabianem. Z rozmyslen wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Ja otwórze! - wybieglam do drzwi by przywitać Am.
 

 
*Oczami Am.
-No więc zostaliśmy sami. Odprowadzić cię? - zapytał Fabian.
-Chętnie, chodź . To niedaleko.
Szliśmy chwilę w milczeniu. Chciałam już rozmawiać z moją przyjaciółką. Tak się martwiłam o nią przez ten czas. Kocham ją jak siostrę, ale od ostatniego czasu nie jesteśmy tak blisko. Muszę to naprawić.
Nagle Fabian się odezwał.
-Od kiedy znacie się z Laurą?
-Od kiedy? Ha . Od zawsze. Jesteśmy sobie bardzo bliskie.
-Widać. - Znowu szliśmy w milczeniu. - Kim jest ten chłopak, do którego poszła?
-Jest to jej najlepszy przyjaciel. Właściwie brat.
-Aha... - byliśmy już prawie pod moim domem. - Słuchaj Am... Ty na pewno wiesz co się stało. Powiedz mi. - Stanął i spojrzał na mnie.
-Fabian bez zgody Luli nie powiem. Może później. Papa. - powiedziałam i ruszyłam do domu. Fabian ruszył w drugą stronę .
Gdy znalazłam się w ciepłym korytarzu chciałam jak najszybciej znaleźć się w pokoju.
-Siema Księżniczko. - powiedział Seba stojąc w progu salonu i łobuzersko się uśmiechnął.
-Hej. - powiedziałam cicho i delikatnie się uśmiechnęłam. Nie chciałam pokazać, że to co powiedział, podobało mi się.
-Jak tam? - zapytał.
-Nie było cię przy mnie.
-Am zasnęłaś i nie chciałem..
-Rozumiem. - powiedziałam wchodząc po schodach na górę.
-Amelia! - zawołał Seba wbiegając za mną.
-Seba ja... - powiedziałam ze łzami w oczach
-Cicho Maleńka. Nic nie mów. - powiedział przytulając mnie. - Chodź do mnie, OK?
Pokiwałam tylko głową i weszliśmy. Z brakiem chęci na cokolwiek, rzuciłam się na łóżko.
-Eej. Nie okupuj całego łóżka! - powiedział i zaczął mnie łaskotać.
Śmiałam się i nie mogłam przestać. W końcu zmęczona ustąpiłam mu trochę miejsca. Leżeliśmy obok zdyszani.
-Hm. Mamy cały dzień dla siebie? - zapytał.
-Wieczór spędzę z Lulą. Ale popołudnie mam wolne.
-To idziesz ze mną. - powiedział patrząc na mnie.
-Gdzie? - zapytałam nadal patrząc w sufit.
-Idziemy do Skate Parku. Słyszałem, że szalejesz za skejtami. Muszę się jakoś tobie przypodobać. Pokażę ci co potrafię. - lekko się uśmiechnęłam. - Ślicznie wyglądasz gdy się rumienisz wiesz? - powiedział gładząc mój policzek.
Spojrzałam na niego. Był taki szczęśliwy. Dzięki mnie?
Zaczął się zbliżać. Mi to nie przeszkadzało. Chciałam żeby był blisko. Czułam jego oddech na twarzy. Dotknął swoimi ustami moje usta. Było to takie słodkie. Lekki pocałunek, a ja już czułam motylki w brzuchu.
-Pójdę się ubrać. - powiedziałam i wyszłam. Weszłam szybko do łazienki. Stojąc przed lustrem stwierdziłam, że chyba się zakochałam.

*Oczami Seby.
'W końcu to zrobiłem. Chcę być z nią. Jest najważniejsza. Musi się nam ułożyć.'
-Am! Minęło już 15 minut. Wychodzimy?
-Już idę! - odpowiedziała.
Razem zeszliśmy na dół.
-Ubieraj się Królewno. Wychodzimy. - powiedziałem uśmiechając się. Amelia znowu się zarumieniła. Jest taka piękna.
-Jestem gotowa Królewiczu. - powiedziała śmiejąc się. - Chodź. - Wziąłem ją pod rękę i wyszliśmy.
Droga minęła im szybko w miłej atmosferze.
-Chcesz się nauczyć jeździć? - zapytałem.
-Czy chcę się nauczyć? Hahahahha. patrz. - powiedziała i zaskoczyła mnie tym jak potrafi znakomicie jeździć. Jest idealna.
Spędziliśmy tak 3 godziny. Wróciliśmy do domu. Chciałem powiedzieć jej co do niej czuję, ale poszła się szykować. Innym razem.
 

zamknietawkropli
 
brokenheartgirls
 
uciekinierkaaa.pinger.pl oraz zamknietawkropli.pinger.pl postanowiły PRZEDŁUŻYĆ TERMIN ZGŁOSZEŃ DO KONKURSU !

Z różnych przyczyn jesteśmy zmuszone przedłużyć TERMIN ZGŁOSZEŃ do naszego konkursu na najlepszego bloga.
Mamy nadzieję, że nam to wybaczycie (może ktoś jeszcze się zgłosi? )

Tak więc...
ZGŁOSZENIA MOŻECIE WYSYŁAĆ WIADOMOŚCIAMI (także na ten blog ---> brokenheartgirls.pinger.pl ) AŻ DO 30.03.2013

TERMINY po zmianie :
DO 30.03 WYSYŁANIE ZGŁOSZEŃ
31.03 POWINIEN POJAWIĆ SIĘ WPIS Z KANDYDATAMI DO KONKURSU.
GŁOSOWANIE ROZPOCZNIE SIĘ OD 1.04 . (to nie jest żart pomimo tej daty)

Przepraszamy za przesunięcie terminów.
 

 
Założycielki tego bloga, czyli
· uciekinierkaaa.pinger.pl
· zamknietawkropli.pinger.pl
postanowiły ogłosić konkurs na najlepszego bloga. Zgłaszać możecie się u jednej z nas, nie na tym blogu.

ZASADY:
-Wysłać wiadomość do jednej z nas z chęcią przystąpienia do konkursu.
-Dodać do obserwowanych nasz blog.
-Dodać do znajomych blog uciekinierkaaa.pinger.pl lub zamknietawkropli.pinger.pl
-Skomentować minimum 2 wpisy na brokenheartgirls.pinger.pl .

OD 24.03 (poniedziałek) MOŻNA WYSYŁAĆ ZGŁOSZENIA.
OD 27.03 MOŻNA GŁOSOWAĆ NA WASZE ULUBIONE BLOGI.
26.03 powinien pojawić się wpis (na blogu zamknietawkropli.pinger.pl lub uciekinierkaaa.pinger.pl) z blogami, które się zakwalifikowały do naszego konkursu .


NAGRODY.
I miejsce :
`Dodanie do obserwowanych i znajomych
`Skomentujemy 12 wpisów
`Zalajkujemy 6 wpisów

II miejsce :
`Dodamy do znajomych
`Skomentujemy 8 wpisów
`Zalajkujemy 4 wpisy

III miejsce :
`Skomentujemy 8 wpisów
`Zalajkujemy 5 wpisów


Czekamy na zgłoszenia i życzymy powodzenia. Liczymy na was!

WAŻNE!!!
·Jedna osoba może oddać tylko jeden głos. Jeśli ktoś zagłosuje dwa razy jego głosy nie będą brane pod uwagę.
  • awatar ♥ eMka ♥: Zapraszam do mnie wielka wyprzedaż ; ciuchy , buty , telefony . Moze akurat wpadnie Ci coś na prawdę tanio :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
*Oczami Luli.

-Ej, śpiąca królewno! -Budził mnie Igor.
-Która godzina? - Mówiłam siadając na łóżku obok przyjaciela.
-Dochodzi 10.
-Będę się zbierać. Mam dziś trening i w ogóle. -Wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Nie chciałam wracać do domu. Tata na pewno już na mnie czekał, a nie miałam ochoty z nim rozmawiać.
-Chodź, zjemy coś.
-Nie, jesteś kochany ale muszę już lecieć.. Za półtorej godziny mam trening.
-Obiecaj, że zjesz coś w domu. -Pokiwalam tylko głową. Przytulilam Igora na pożegnanie.
-Dziękuję , nie wiem co bym bez ciebie zrobiła. - Spojrzałam mu prosto w oczy. Były pełne troski. Igor był dla mnie jak starszy brat. Byłam mu za to wdzięczna.
-Jakby działo się coś to dzwoń. Wiesz, gdzie mnie szukać.
-Dzięki. -Odpowiedziałam i wyszłam. Miałam iść najpierw do domu. Ale minęłam go i postanowiłam iść na cmentarz. Brakowało mi mamy. Strasznie za nią tesknilam. Chociaż minęło już 5 lat od... Od jej śmierci...
Wtedy nawet z tatą miałam dobre kontakty. A teraz.. Jest jak jest.
Wreszcie dotarłam do grobu mamy. Usiadłam na ławce i w myślach z nią rozmawiałam. A właściwie to mówiłam do niej, bo odpowiedzi już nie otrzymałam.
Straciłam poczucie czasu. Nie miałam przy sobie telefonu ani zegarka nie wzięłam z domu.
-Ty jesteś Laura? - Zapytał jakiś chłopak. W pierwszej chwili nie zorientowałam się, że mówi do mnie. Ponowił swoje pytanie. -Hej, Lula, to ty?
-Nie, znaczy tak. -Odwróciłam się. Przede mną stał Fabian. Zdziwiłam się.
-To dobrze.
-Stało się coś? - Miałam nadzieję, że nie zblaznie się kolejny raz przed nim.
-Nie wiem. Chciałem się ciebie o to spytać.
-Jest Okej. Co tu robisz? -Fabian nie odpowiadał. Zrobiłam mu miejsce na ławce. -Głupie pytanie. Sory, pewnie przyszedles do kogoś.
-Nie. Nie mam tu nikogo.. Znaczy. No wiesz o co chodzi - uśmiechnął się. Jak on to ładnie robi...
-W takim razie.. Co cię tu sprowadza?
-Przyszedłem, bo mam coś .. Czekaj. Wczoraj, gdy się zderzylismy.. Płakałaś. Powiesz mi czemu? Nie musisz jak nie chcesz.
-Nieważne.
-Spoko. Zgubiłaś wczoraj telefon. Mam go - mówił Fabian podając mi moją własność. Wcale nie wydawał się być dupkiem.. Może tylko dlatego, że był sam albo świetnie gra.
-Dzięki. Myślałam, że został w domu. -Rozmawialismy jeszcze chwilę o szkole. Gdy wychodzilismy z cmentarza zauważyłam, że w naszą stronę idzie Am. Rzuciłyśmy się sobie w ramiona.
-Nigdy więcej tak mi nie rób, zgoda? -Mówiła moja przyjaciółka. -Teraz chodź do domu, musisz mi wszystko opowiedzieć. Bez omijania szczegółów.
-Która godzina?
-5 po 11. - Powiedział Fabian.
-O nie! Am, odłożymy to na wieczór. Teraz pędzę na trening. Trener mnie zabije.. . A i jeszcze raz dzięki Fabian. Pa! - krzyknęłam do nich i rzuciłam się pędem do najbliższego przystanku. Musiałam jeszcze wpaść do domu po ciuchy..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Oczami Am.
Seba zrobił naprawdę pyszna kolację jednak nie mogłam nic przełknąć. Poszłam do swojego pokoju. Wzięłam telefon i jak zawsze usiadłam w moim okrągłym oknie. Martwilam się o Lulę. Mimo, że wiedziałam, że jest u Igora to i tak coś nie dawało mi spokoju.
Siedziałam tak dość długo. Z rozmyślań wyrwał mnie Sebastian. Nie zauważyłam kiedy zjawił się w moim pokoju. A co jeszcze dziwniejsze nie wiem jak to się stało ale siedzieliśmy w objęciach. To były takie cudowne chwile, które mogłyby trwać wiecznie. Nie potrzebowalismy słów by się rozumieć.
Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie aż zrobiło się ciemno.
-Zostań ze mną na noc, proszę. - Powiedziałam, gdy chłopak chciał wyjść.
-Jeśli tylko nie masz nic przeciwko.
-Nie.
-W takim razie zostanę. Pójdę tylko do łazienki i zaraz wracam. -Sebastian wyszedł z pokoju. Sama też poszłam się umyć.
Z Sebą było mi dobrze, czułam się tak bezpiecznie.
Przy nim byłam szczęśliwa. Miałam nadzieję, że i on czuje to samo.
Gdy wróciłam do pokoju Seby jeszcze nie było. Położyłam się, więc do łóżka i czekałam. Nawet nie wiem jak to się stało, że zasnelam .

*W tym czasie Sebastian...
Kiedy zobaczyłem, że Amelia śpi nie mogłem jej obudzić. Tak słodko wyglądała. Przykryłem ją tylko kołdrą i cicho wyszedłem.
Nie mogłem zasnąć myśląc cały czas o Am. Muszę ją zdobyć. Każdego dnia coraz bardziej mi się podoba. Musimy być razem, nie ma innego wyjścia . Mam tylko nadzieję, że ona odwzajemni moje uczucia.
 

 
`SZYMON BRZEZIŃSKI: Chłopak Majki. Jest o rok od niej starszy. Ma 15 lat. Od niedawna jest z młodszą siostrą Luli. Chodzi do 3 klasy gimnazjum i jest największym ciachem w szkole. Mieszka niedaleko domu Am. Ma młodszego brata -Kacpra i starszą siostrę -Kamilę .
 

 
*Oczami Laury.
Igor był w domu sam. Jego rodzice pojechali odwiedzić jakąś rodzinę na drugim końcu Polski. Powiedziałam mu wszystko już w progu. Nie przerywał mi, nie komentował. Nie miał nic przeciwko temu, że płaczę.
-Poczekaj tu na mnie. Zaraz wracam. -Powiedział Igor zostawiając mnie samą na piętrze. Usiadłam na kanapie. Mój przyjaciel miał całe piętro dla siebie. Przed jego pokojem rozciągał się salonik, w którym było praktycznie wszystko: wygodna kanapa, wielki telewizor, okno z pięknym widokiem na las, stolik i jeszcze pare ciekawych mebli. Gdy czekałam na Igora zamierzałam zadzwonić do Am i napisać do Majki żeby się nie martwily. Zaczęłam szukać telefonu, kiedy wrócił chłopak.
-Proszę, mam nadzieję, że pomoże. - Mówił niosąc duży kubek z gorącym kakao.
-Wiesz co dobre- zasmialam się. -Widziałeś mój telefon? - Zapytałam, kiedy odstawilam kubek na stolik.
-Nie. Czekaj, zadzwonię. -Oboje nasluchiwalismy dźwięku mojego telefonu. Jednak w okół panowała tylko cisza.
-No nic. Pewnie zostawiłam w domu... Mogę esa do Am od ciebie? Plis!
-Trzymaj- odparł chłopak i włączył telewizor. -Co oglądamy? -Spytał wyciągając swoją kolekcje filmów.
-A co masz? Tylko nie horrory !
-No cóż... Dam ci dzisiaj prawo wyboru. - mówił odkładając wskazane przeze mnie filmy.
-To jak się już domyślasz...
-Nie! Lula, zlituj się. Przecież widziałaś to już z tysiąc razy...
-Ale..- Spuscialam głowę udając zawiedzioną .
-Ale to nudne, Laura, dozo (z języka japońskiego 'proszę' , wszystko tylko nie "Zupełnie jak miłość " . - Chwilę się jeszcze klocilismy o film, chociaż to ja miałam wybierać. Igor nie chciał komedii romantycznych, ale ja nie odpuszczalam. Uwielbiam Ashtona Kutchera, którego niestety Igor nie lubi tak jak komedii romantycznych. Ale co ja poradzę, że Ashton gra tylko w takich filmach? W końcu, gdy kakao już wystyglo, zdecydowaliśmy się na "Pan i pani Killer ". Mój braciszek zrobił nowe kakao i przyniósł popcorn. Całkiem fajnie nam się oglądało. Przynajmniej na chwilę zapomniałam o wydarzeniach z dzisiejszego dnia.
-Ej, siostra, głowa do góry, będzie dobrze. Jutro pójdziemy na cmentarz. Zadzwonimy po Amelke i razem się tam wybierzemy. A teraz idź do łazienki. Ja ci przygotuje łóżko. Będzie dobrze zobaczysz. - Pocieszał mnie Igor, kiedy film się skończył.
-To nie mogę z tobą spać? - Spytałam. Nie chciałam dzisiaj zostać sama w nocy, bo i tak bym nie zasnela.
-No wiesz...
-Ja od ściany! - Nie dałam mu dokończyć i pobiegłam do jego pokoju zająć lepsze miejsce.
-O nie! Nie zgadzam się. - Krzyczał Igor wbiegajac za mną na łóżko. Tarzalismy się jak dzieci próbując zepchnąć drugie na podłogę.
-Dobra, koniec tego. Jako gospodarz zarządzam tymczasowy rozejm na czas kąpieli. Lula kochanie marsz do łazienki! - Śmiał się chłopak.
-Tak tato. -Wzięłam z salonu torbę i zajęłam łazienkę na górze.
-E! Siostra! To moja łazienka! Mam tam wszystkie rzeczy. To nie fair. - Wolał Igor stukajac w drzwi.
-Oj weź, ja tu jestem gościem. Kto pierwszy ten śpi od ściany! - Krzyknelam i weszłam pod prysznic. Oczywiście, Igor był pierwszy.
-Wygrałem. -Śmiał się.
-Jesteś pewien? -Wgramoliłam się na łóżko i chciałam się położyć za nim. -Co zrobisz jak spadne ?
-Spokojnie, mam duże łóżko. A gdzie ty się ładujesz ? Chyba wygrałem no nie?
-Oj spadaj, ale ty wybierałes film i nie masz dla mnie poduszki... - Udało mi się przedostać na ulubioną stronę. -Posunął byś się a nie. Zobacz ile masz miejsca. - Igor niechętnie wykonał polecenie. -A teraz weź ręce z brzucha- oparłam głowę na jego klacie.
-Ej, masz mokre włosy. -Protestował.
-Cicho braciszku. Jako gość wymagam.
-Chyba wproszony !
-Ale weź się nie śmiej, bo cały się trzęsiesz.
-A ziarnka grochu księżniczka nie czuje? - Pytał rozesmiany.
-Dobranoc krolewiczu. - I tak nie zasnelismy od razu. Przekomarzalismy się jeszcze długo. Z Igorem potrafiłam tak w nieskończoność. Przy nim zapominalam o wszystkim do okola. Naprawdę nie wiem co bym bez niego zrobiła. Rozmawialiśmy też o tym, co zdarzyło się na kolacji w moim domu. Na szczęście następny dzień to sobota, bo zasnelismy nad ranem. Następny dzień oznaczał powrót do domu. Tata miał wolne w wekeendy, więc czekała mnie rozmowa z nim. Miałam nadzieję, że nie dojdzie do kolejnej kłótni.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Nominację otrzymałyśmy od zbieramnawinox3.pinger.pl za co bardzo dziękujemy!

*Zasady tagu* :
1. Każda oznaczona osoba musi opowiedzieć 5 faktów o sobie i zamieścić je na na swoim blogu.
2. Następnie wybierasz przynajmniej 10 nowych osób do tagu.
3. Wymień w swoim poście osoby, które otagowałaś.


`Fakty o nas:
`To opowiadanie piszemy we dwie
·uciekinierkaaa.pinger.pl oraz
·zamknietawkropli.pinger.pl
`Jesteśmy kuzynkami.
`Mamy 14 i 16 lat.
`Młodsza kocha piłkę ręczną a starsza uwielbia biegi.
`Obydwie kochamy czytać¡ Saga Eragon - nasza ulubiona !!

Taggujemy :
`1. http://lola125.pinger.pl/
`2. http://marta33552.pinger.pl/
`3. http://negocjatorkapokoju.pinger.pl/
`4. http://lizak1998.pinger.pl/
`5. http://nedetruebla.pinger.pl/
`6. http://nutelqaa.pinger.pl/
`7. http://tosiia14.pinger.pl/
`8. http://emilka09052000.pinger.pl/
`9. http://adrianna2104.pinger.pl/
`10. http://malaczarna16.pinger.pl/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
`Ania Makowska : Dziewczyna Bartka , brata Am. Ma 19 lat. Kocha swojego chłopaka, jednak bardzo nie lubi Amelii. Przy Barku stara się to ukryć, bo wie, że on by na to nie pozwolił, gdyż kocha swoje siostry. Mieszka niedaleko szkoły Bartka. Sama chodzi do prywatnego liceum. Jest przyjaciółką Dagmary.
 

 
*oczami Am.
“Miłego dnia, a wyjścia na cmentarz raczej nie będzie. Dzięki. ”
Gdy dostałam tego esa od Luli bardzo się zmartwilam. To musiało oznaczać , ze albo stało się coś złego albo dopiero się zdarzy. Już chciałam odpisywać, kiedy do pokoju wszedł Seba.
-Hej, nie przeszkadzam? Bartek poszedł do Anki a Alki tez nie ma w domu. Polubilem te mala.
-Nie, wejdź . - Powiedziałam i wtulilam się w poduszkę. Sebastian usiadł na łóżku.
-Stało się coś ? Dziwnie wyglądasz.
-To nieistotne. - Powiedziałam, a nowy lokator naszego domu położył się obok mnie.
-Skoro tak twierdzisz.
-Chcesz coś zjeść? Może zrobimy kolacje?
-Macie makaron i sos pomidorowy? Przyrządze coś specjalnego.
-Z tego co wiem w lodówce mamy już tylko światło. Ale zaraz zamówie pizzę.
-Nie będę marnować swoich zdolności kucharskich dla fastfoood'ow. Zaraz skocze do sklepu. I tak jest niedaleko. Dzisiaj zjesz coś normalnego. - powiedział zadowolony Seba i wyszedł z domu. Wzięłam telefon i usiadlam w moim ulubionym okrągłym oknie. Miałam zamiar zadzwonić do Luli. Cały czas o niej myślałam. Byłam ciekawa co się tam dzieje. Wykonałam kilka telefonów do przyjaciółki , jednak ona nie odbierała. Czekałam na Sebastiana jakieś 20 minut. To co zobaczyłam za oknem bardzo mnie zaskoczyło. Jak to? Seba zna Fabiana? To było podejrzane. Widziałam, ze chwile ze sobą rozmawiali. Zaciekawilo mnie to. Widać było , ze Fabian był zszokowany czymś i gestykulujac wskazywał cały czas ten sam kierunek.
-Wróciłem ! Mogłabys mi pomoc? - jego głos wyrwał mnie z zamyslenia. Od razu pobieglam do kuchni. Zaczęliśmy przygotowywać jedzenie .
-Kim jest Laura? -Zapytał z innej beczki.
- To moja przyjaciółka. W sumie siostra. A stało się coś?
-Właściwie to nie. Chociaż...
-No mów! - krzyknelam przerażona.
-Spokojnie. Rozmawiałem przed chwila z kolega, Fabian, pewnie go kojarzysz.
-No i?!
-Daj mi dokończyć. Powiedział mi, ze zderzył się z nią na chodniku. Była cała zaplakana. Szła gdzieś z torba.
-O nie...-westchnelam, a w oczach pojawiły mi się łzy. Osunelam się na podłogę, zasłaniając twarz rękoma. - Wiedziałam, ze to się źle skończy...- Seba kucnal obok mnie i przytuil.
-Wszystko będzie dobrze. Idź do salonu, jak skończę to przyniose nam gotowe spagetti. Ok? - pokiwalam tylko głowa i wyszłam z kuchni. Byłam w szoku, wiedziałam, ze stanie się coś złego. No i stało się.
 

 
`Oskar Krupa : Syn Moniki, ojciec zostawił go i jego matkę dla jakiejś małolaty i wyjechał z kraju. Nie utrzymuje z nimi kontaktu. Ma 16 lat, chodzi do pierwszej klasy technikum. Bardzo chciał poznać rodzinę Laury. Trenuje taniec towarzyski. Niedawno rozstał się z dziewczyną, która go zdradziła.
 

 
*Oczami Lul.
Wchodząc do domu słyszałam dźwięk rozkładanych talerzy. Majka łatała cała po domu i wszystko przygotowywała.
-Lula! Chodź tu i mi pomóż. Ale już! No weź, proszę! - Wolała mnie moja siostra. Widziałam, że zależy jej na tej wspólnej kolacji. W końcu tata po roku spotykania się z tajemniczą nieznajomą kobietą , zdecydował się nam ją przedstawić.
-Gdzie tata?
-Pojechał po jedzenie, zamówił coś w jakiejś restauracji i dzwonił, żeby powiedzieć, że mamy przygotować stół.
-No ok, ale czemu wystawiłaś aż pięć talerzy? Przecież jest nas trójka no i ona... To cztery osoby jak nic.
-Nie mów tak! Monika, znaczy pani Monika ma dziecko i z nim przyjdzie. Ale nie mam pojęcia w jakim wieku i jakiej płci. Tego tata nie wyjawił .
-Dobre tyle... Szkoda, że mi nic nie powiedział. No ale widać nie mogłam wiedzieć...
-Laura! Proszę! Nie bądź dla niego taka. Wiesz, że on chce dla nas jak najlepiej. Daj mu szansę.
-Dzisiaj? Proszę cię. Nie zamierzam udawać, że wszystko jest ok. Bo tak nie jest i wszyscy dobrze o tym wiemy... - Musiałam wyjść z kuchni, bo łzy same leciały mi do oczu. Zamknęłam się w łazience. Po prostu musiałam się uspokoić. 'Jak on może to robić?' - myślałm.
-Lula, będzie dobrze. Tylko nie kloccie się znowu - mówiła do mnie Maja przytulajac mnie.
-Masz już wszystko gotowe? O której przyjdą? - pytałam wycierajac policzki.
-Stół gotowy, a która jest?
-Dochodzi 16.
-No to będą za jakąś godzinę, może chwilę dłużej. Tata zaraz jedzenie przywiezie.
-A co z wizytą na cmentarzu? Tego nie odpuszczę. Nie ma mowy...
-Nie wiem.. Zobaczymy, co tata powie. Chodź na górę, idziemy się przebrać.
Gdy się ubieralam dostałam esa od Am.
"Jest u mnie Seba i zostaje na 2 tyg.! Dzwoń gdyby coś się działo. "
"Miłego dnia, a wyjścia na cmentarz raczej nie będzie. Dzięki. "
Później przyszła do mnie Majka z prostownicą i kosmetyczką. No tak, muszę jej pomóc się uczesać.
Malowalysmy się i stroilysmy. Po godzinie byłyśmy gotowe. Moja siostra zdecydowała się na czerwoną spódniczkę i białą bluzkę a ja- przedzierame dżinsy bluzkę z napisem i niebieską marynarkę.
Majkę uczesałam w dobieranego a sama zostałam w rozpuszczonych włosach, które Maja trochę podkręciła. Zeszłyśmy do pokoju gościnnego .
-Dziewczynki! - Uslyszałyśmy głos taty i podeszłyśmy do drzwi.
-Dobry wieczór. - Przywitalysmy się obie.
-To Laura i Maja. A to jest Monika. - Podaliśmy sobie ręce. - Wchodzcie, zaraz podamy do stołu - zarządził tata. Poszliśmy do pokoju i nagle do naszego domu wszedł potomek Moniki.
-Przepraszam wszystkich za spóźnienie. Nie mogłem się wcześniej wyrwać z treningu, a później miałem problem z dotarciem tutaj.
Jestem Oskar - powiedział pięknie uśmiechający się brunet. Przywitał się z nami i usiedlismy do stołu.
Było nawet miło. Chociaż cały czas chciałam zapytać kiedy pójdziemy na cmentarz. Brakowało mi mamy. I to bardzo. Na pytania Moniki odpowiadalam zdawkowo, co wyraźnie denerwowało tatę. Nie dbałam jednak o to. Majka była w siódmym niebie, głównie dlatego, że Oskar siedział obok niej i z nią gawędził. Z każdą chwilą coraz bardziej miałam dość tej sztucznej gościnności i wymuszonego uśmiechu.
Chciałam iść do mamy! Kierowałam rozmowę w tym kierunku i byłam
bardziej złośliwa. Tata był coraz bardziej zdenerwowany. W końcu nie wytrzymał i pod pretekstem przeniesienia czegoś z kuchni wyszliśmy z pokoju.
-Co ty wyprawiasz ? Możesz mi to wyjaśnić? Nie po to zapraszam Monik żeby musiała oglądać twoją głupotę.
- Ja ? Tato, proszę cię. Ja nic nie robię.
-A te twoje głupie odzywki ?
-Niby jakie?
-Jak ty się zachowujesz?
-Normalnie.
-Nie to nie jest normalnie. Zachowujesz się jak...- zacisnął usta i pięści wzdłuż ciała.
-No jak? Dokończ teraz.
-Jak twoja matka! - No nie, tego było już za wiele. Łzy same pojawiły mi się w oczach.
-Teraz sobie o niej przypomniałeś ? A co z naszą wizytą na cmentarzu?! Zniszczyłes to wszystko! Jak mogłeś?! - Krzyczałam wychodząc z kuchni.
Tata mnie wolał ale nie zwracałam na to uwagi. Pobiegłam do swojego pokoju i zaczęłam pakować torbę. Miałam zamiar zanocowac u Am. Gdy wszystko spakowalam, choć robiłam to szybko i niedbale, wybieglam z domu nic nie mówiąc i nie zwracając uwagi na prośby taty i Majki .
Trzasnelam drzwiami i zbiegłam po schodach. Szłam ledwo widząc przez lecące łzy. Szłam dość szybko. Nie zwracała uwagi na przechodniów . No i w efekcie na kogoś wpadła. A to tot alnie wyraziło mnie z równowagi. Upadłam.
-Hej, uważaj jak chodzisz mała - powiedział chłopak.
-Jejku, przepraszam, nie chciałam - mówiłam dławiąc się łzami. Naprawdę nie zauważyłam, że chłopak, na którego wpadłam to nie kto inny jak Fabian.
-Laura?
-Ta, jeszcze raz przepraszam. - Powiedziałam i ruszyłam w stronę domu Igora. Miałam nadzieję, że będzie w domu. Do Am w takim stanie nie zamierzałam iść skoro był tam Sebastian. Oby tylko braciszek nie miał nic przeciwko...
-Hej, Lula! Co się stało? - Krzyczał Fabian, który nadal stał w miejscu. Szłam nie oglądając się. Udawałam, że nie słyszę. Jaki przypal- pomyslam. Po drodze do Am miałam zajść na cmentarz, ale Igor mieszkał zbyt blisko i wizytę u mamy musiałam odłożyć na jutro. Łzy znowu zaczęły płynąć, gdy doszlam do domu przyjaciela i ujrzałam go w drzwiach. Bez słowa mnie przytulil i wpuścił do środka. Co ja bym bez niego zrobiła...
 

 
*Oczami Am.
Do domu wróciłam nadal zaskoczona tym co powiedziała mi Lula . Siedziałam w swoim pokoju na górze i długo myślałam . Zawsze było tak , że w ten dzień chodziliśmy , ja , Lula , Majka i ich tata , razem na cmentarz . Zapalaliśmy znicze i siedzieliśmy w ciszy lub wspominając te lata kiedy kiedy byłyśmy małe i mama mojej przyjaciółki bawiła się z nami . Była dla mnie jak druga mama . Z nią spędzałam więcej czasu niż ze swoją ... Przywiązałam się do niej . A później umarła .. Więc chodzenie wspólnie na cmentarz stało się tradycją . Nie rozumiem czemu miałoby to zmienić się dla jednej kobiety ... Będę musiała się jeszcze spotkać z Lulą .
Nagle usłyszałam , że ktoś mnie woła . Mama ? Co ona robi o tej godzinie w domu ? Zawsze razem z tatą wracali późno z pracy lub w ogóle nie wracali .Zeszłam na dół . Usłyszałam jakieś rozmowy w salonie .
-Cześć mamo ...
-Cześć córciu ! A ty co taka zdziwiona ? - powiedziała uśmiechnięta . Była przepełniona szczęściem . Nigdy wcześniej jej takiej nie widziałam . Podeszłam do niej , przytuliłam i spojrzałam na osobę , która była u nas w domu . - To jest Sebastian . Chodzicie razem do szkoły Amelio , na pewno go kojarzysz .
`Am , mamo , Am. - zawsze mówiła przy gościach moje pełne imię . - I tak , kojarzę . Ale co się stało , że do nas przyszedłeś ? - zwróciłam się do niego .
-Jest on synem mojej znajomej z pracy . - moja mama nie dała mu dojść do słowa - Wyjeżdża na dwa tygodnie do USA . Poprosiła mnie , żeby został u nas przez ten czas .
Dopiero teraz zobaczyłam walizki , a obok deskorolkę . No tak . Skejt .. Spojrzałam na chłopaka . Nie spuszczał ze mnie wzroku i cwaniacko się uśmiechał . Na plecach poczułam dreszcze . Nigdy wcześniej nie przyglądałam mu się dokładnie . Teraz zobaczyłam , że ma piękne niebieskie oczy i trochę dłuższe , blond włosy .
-Zamieszka obok ciebie w pokoju gościnnym . - poinformowała mnie mama . - Zostawiam was samych . Lecę do pracy . Pa ! - powiedziała , cmoknęła mnie w policzek i wyszła .
-Siema . - powiedział gdy zostaliśmy sami . - Jestem Sebastian . Mów mi Seba .
-Am . Eem .. Amelia . - z uśmiechem podałam mu dłoń .
-Chyba nie masz nic przeciwko , że z wami zamieszkam ?..
-Jasne , że nie ! Bardzo się z tego powodu cieszę .
-Ja też . Poznamy się lepiej Maleńka . - powiedział zbliżając się do mnie . Na mojej twarzy pojawiły się wypieki . - Ślicznie wyglądasz jak się rumienisz . - stał już bardzo blisko . Patrzył mi w oczy .
Nagle ktoś otworzył drzwi . Szybko się od siebie oddaliliśmy . To Bartek . Chłopacy się już znali . Pogadaliśmy jeszcze trochę o wszystkim i o niczym . Odprowadziłam Sebe do jego pokoju .
-Jak coś jestem obok . Zawsze możesz przyjść . - powiedziałam i odeszłam .
Leżąc na łóżku Seba pomyślał 'Zdobędę ją' .
  • awatar Słodka idiotka. ; *: świetne. :*
  • awatar Hermanitas: fajny blog :) zapraszam do nas :) jeśli Ci się spodoba, miło by było gdybyś dodała nas do obserwowanych :) zapraszam również na http://dominikalicious.blogspot.com :) pozdrawiam :)
  • awatar DEFTO.†: Dobre :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
`IGOR MAJCHRZAK: Przyjaciel Laury. Traktuje ją jak mł‚odszą… siostrę™, bardzo ją lubi i wspiera. Od 4 lat mieszka na tym samym osiedlu, co Lula. Nie ma rodzeń„stwa. Ma 17 lat, uwielbia koszykółwkę. Pali a to się nie podoba Luli.
`ANETA GAJDAR: Siedemnastolatka, która chodzi do klasy z Laurą… i Igorem. Trzyma się™ z nimi. Bardzo podoba jej się™ Igor. On jednak jej nie lubi, chociaż jej tego nie pokazuje.
`DAGMARA KLIMEK: Dziewczyna Fabiana. Ma 18 lat. W szkole jest uważana za puszczalską. Jest pewna swego. Chodzi z Fabianem tylko dlatego, że podoba się on Laurze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
*Oczami Luli .
Obudził mnie dźwięk irytującego budzika.
-Jeszcze chwilę- rzuciłam sama do siebie. Dochodziła 7.30 . Do szkoły miałam jeszcze ponad godzinę. Ale trzeba było tam dojechać. A jeszcze jakby tramwaj mi się spóźnił to umarł w butach. Spóźnienie murowane. A wolę nie ryzykować późniejszego wejścia na polski. Nasz profesor by tego nie darował. Leniwie udałam się do łazienki. Od razu widać było, że Majka już wcześniej tu była. Moje kosmetyki były w totalnym nieładzie. Nie rozumiem czemu ona zawsze bierze moje rzeczy, chociaż ma swoje. I to czasem lepszej jakości niż moje. Trudno.
Ubrałam się, przeczesalam tylko włosy, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół do kuchni. W domu już nikogo oczywiście nie było. Tata w pracy a Maja w swoim gimnazjum. Zjadłam szybkie śniadanie, wzięłam z lodówki jogurt pitny, założyłam plaszczyk, komin i buty po czym wyszłam. Gdy doszłam na przystanek czekał na mnie już mój przyjaciel - Igor. Znamy się od drugiej gimnazjum, doszedł do mojej klasy i jakoś tak się zaprzyjaźniliśmy.
-Hej, siostra.
-Cześć. - przywitalismy się. W klasie trzymałam się tylko z nim i jeszcze jedną dziewczyną, która coraz bardziej mnie irytowała.
-Co ty dziś tak nie w sosie?
-No jakbyś nie wiedział.- Odpowiedziałam mu i myślami już byłam przy mojej mamie.
-Zapomniałem, wybaczysz mi? Ale widzę, że czymś jeszcze się denerwujesz. Powiesz mi? - spojrzał bałagalnie.
-Bo...oprócz rocznicy śmierci mamy, oh no jakby tego było mało to tata zaprosił na kolację tę jego dziewczynę.
-Nie chcesz jej poznać?
-Nie, nie wiem, na pewno nie dzisiaj.
-Ale musisz się ...- nie zdążył dokończyć, bo najechał tramwaj. Był tak przeludniony, że staliśmy z Igorem na drzwiach, które z trudem się zamknęły. Mój kochany braciszek- traktuję go tak, bo zawsze chciałam mieć starszego brata a on jest na to idealny, sam nie ma rodzeństwa- zaczął się śmiać z naszej wychowawczyni i paru osób ze szkoły, których nie lubiliśmy . Zawsze umiał poprawić mi humor. Jechaliśmy tak jakieś 15 minut. Igor w międzyczasie zaczął naśladować tramwaj. Wyglądało to bardzo śmiesznie. Ale się w to bardzo zaangażował. Nie mogłam przestać się śmiać. Dzięki niemu szłam do szkoły w świetnym humorze. Niestety , to, a raczej kogo zobaczyłam wchodząc do szatni, dobiło mnie totalnie.Szłam z Igorem i to chyba powstrzymało mnie od wybiegniecia ze szkoły. W szatni stał Fabian. Ale nie sam. Stał tam z Dagmarą obściskując się. Tak ładnie się do niej uśmiechał. Szkoda, że nie do mnie. Igor wiedział, co jest grane. Wziął mnie za rękę i zaprowadził do naszego boksu.
-Ej, Lulka, nie przejmuj się tym typkiem. Nie jest ciebie wart. A teraz uśmiech poproszę.
-Masz rację, powinnam była wiedzieć wcześniej, że to dla mnie za wysokie progi .Eh, nie ważne. Chodźmy na polski, nie zamierzam się spóźnić.
I poszliśmy pod salę. Na następnej przerwie chciałam pogadać z Am. Musiałam jej obwieścić plan jaki przygotował mój tata na ten wieczór.
Miałam nadzieję, że nic więcej mnie nie zaskoczy. Jednak, nasz kochany profesor od języka polskiego musiał wziąć mnie do odpowiedzi. Polski to przedmiot, którego nie cierpię. I w sumie nie zależy mi na nim, oby tylko zdać maturę. Na przerwie poszliśmy we trójkę -Igor, ja no i Aneta- w nasze ulubione miejsce pod schodami przy kaloryferze i automacie z kawą. Czekałam na Amelię. Zapomniałam telefonu. Siadłam przy Igorem i przytuliłam się do niego.
-Co jest siostra? -Spytał, gdy Aneta poszła na chwilę do sklepiku.
-Mam dość tego dnia. Dasz mi napisać esa do Am? Plis!
-No ja nie wiem. A dasz mi zadanie z matmy?
-Jasne! Weź sobie z torby. Ale daj mi szybko ten telefon. - zaczynałam pisać smsa, gdy wróciła Aneta i zaczęła opowiadać jakąś dziwnie nie śmieszną historię, która tylko dla niej była zabawna. Mieliśmy jej dość. Ale ona nie chciała się od nas odczepić. Ustaliłam z Am, że widzimy się na następnej przerwie przy sali gimnastycznej.
-Igor? - Pytałam go , kiedy szliśmy po dzwonu pod klasę.
-Hm?
-Nie chce mi się iść na tą kolację...
-Zauważyłem właśnie. Co masz teraz?
-Angol. Będzie makabra.
-Dasz radę. Laura, nie zwracaj na niego uwagi, to zwykły dupek - spojrzała na niego pytająco.- Przepraszam, ale tak jest. Dobra, lecę na francuza. Widzimy się na matmie.
-Baj. - Rzuciłam patrząc jak idzie korytarzem. On jest kochany - stwierdziła. Ruszyłam do sali, gdzie miałam mieć język angielski. Przed klasą już nikogo nie było. 'Super, znowu będzie wejście smoka' - pomyślałam. Weszłam do klasy.
-Przepraszam za spóźnienie pani profesor.
-Już myślałam, że się nie zjawisz. Siadaj. A Laura, zaszły pewne zmiany pod twoją nieobecność. Teraz będziesz siedzieć tam- nauczycielka wskazała mi czwartą ławkę pod oknem, w której siedział nie kto inny jak Fabian. 'Ja to mam szczęście' - pomyślałam niezbyt zadowolona. Siadłam na wskazane miejsce. 'To będzie tragedia' . Nie odezwał się do mnie ani słowem. Z resztą i tak nie spodziewałam się niczego innego. Ja też siedziałam cicho jak nigdy. Odliczałam minuty do dzwonka. Nie mogłam się skupić na lekcji. Po długich 45 minutach wyszłam z klasy. Poszłam od razu do sklepiku. Tam czekała już na mnie Amelia. Zajęła nam stolik i już coś kupiła.
-No nareszcie jesteś- przywitała mnie. -Mów co się dzieje.
-Chodzi o to, że ... Mój tata zaprosił dzisiaj swoją laskę na kolację. Chce nam ją przedstawić.- Am zamówiła.
-Że co?
-No mój tata zaprasza dzisiaj swoją dziewczynę.
-Wiem, słyszałam. No ale akurat dzisiaj? No nie wierzę. I co ty teraz zrobisz?
-Nie chcę iść na to. Boję się, że znowu się o to wszystko pokłócimy. A przy niej to nie dam rady...
-Totalna przesada jak dla mnie. - Rozległ się dźwięk dzwonka.
-Chodź, bo znowu się spóźnię. O której kończysz?
-Tak jak zawsze. Razem z tobą Lula.
-Wracamy razem?
-No jasne! - I się rozstalysmy. Ja pobiegłam na matme. Igor już na mnie czekał. Widziałam, że nie jest zadowolony tym, że go zostawiłam samego z Anetą. Ale on mógł jeszcze iść do chłopaków albo na fajkę.
-Fuuu! Gdzieś ty był wstręciuchu! - czuć było, że palił.
-Sorka, musiałem.
-Powinieneś z tym skończyć. Śmierdziel!
-Tylko bez takich mi tu, co siostra?
W tym momencie przyszedł facet od matmy. Weszliśmy do klasy. I jak to na matmie kartkowka na wejście. Nie mogłam się doczekać aż ten dzień dobiegnie końca. Dużo bardziej wolałabym iść na podwójny trening niż na tą straszną kolację. Szkoda, że trening dopiero jutro.
 

 
*Oczami Am.
-Wstawaj leniu! Już 7.00 ! Do szkoły się spóźnisz!- usłyszałam głos mojej młodszej siostrzyczki. Spojrzałam na nią i zobaczyłam, że jest już gotowa. Jej szkołę mijam po drodzę do swojej. Zawsze chodzimy razem. Ja, Ala, Bartek.
-Ala ! To, że ty jesteś rannym ptaszkiem nie oznacza to, że ja też. - powiedziałam. A ona od razu rzuciła we mnie poduszką. - No tak. Niezły leniuszek ze mnie. Ile zostało nam jeszcze czasu do wyjścia?
-Mamy 45 minut. Oh. No to idź się ubierz, a ja zrobię dla ciebie i Bartka śniadanie. Rodziców znowu nie ma..
Jak zwykle, pomyślałam. Są architektami i rzadko się widujemy. Są popularni i wiele gwiazd prosi ich o urządzenie domu. Przywykliśmy, że musimy dawać sobie razdę sami. Spojrzałam na zegarek. 7:10. Szybko zeszłam z łóżka i podeszłam do szafy. Wzięłam jakieś ciuchy i udałam się w stronę łazienki. Umyłam się, ubrałam i uczesałam włosy. Do tego trochę tuszu. Nie najgorzej. Zabrałam z pokoju plecak i zbiegłam na dół. Na stole czekały na mnie kanapki i ciepła herbata. Zobaczyłam, że Bartek się nimi zajada.
-Hej bracie . - powiedziałam wesoło i rzuciłam w kąt plecak.
-Hej Maleńka - odpowiedział z pełnymi ustami.
Usiadłam naprzeciwko i zaczęłam jeść. Słyszałam jak Ala wesoło śpiewa przed lusterkiem. Bartek chzdził do tej samej szkoły co ja. Często spędzamy razem czas. Jesteśmy do siebie bardzo przywiązani.
-No jak tam? Przerwa świąteczna się skończyła i do szkoły trzeba iść? - zapytał mój brat. Wiedział, że ciężko mi wstać o 70 skoro wcześniej wstawałam o 110 .
Zaczeliśmy się śmiać. Chwilę jeszcze pogadaliśmy. Spojrzałam na zegarek. Dochodziła 7:45. Ubraliśmy się ciepło. Straszny mróz. Taki urok zimy. Przecież jest dopiero początek stycznia. Wychodząc pomyślałam, że dzisiaj na pewno stanie się coś niezwykłego.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
`Głównymi bohaterkami są najlepsze przyjaciółki Amelia i Laura . Łączy ich niezwykła więź . Obie urodziły się 7 października . Mają też jedną , wielką tajemnicę , przygoda z przeszłości , o której wiedzą nieliczni ..

`AMELIA RATKIEWICZ (Ksywka Am.) : Przebojowa szesnastolatka , kochająca piłkę ręczną . Nie toleruje picia alkoholu i palenia papierosów . Jej rodzice są architektami . Często nie ma ich w domu . Ma dwójkę rodzeństwa . Młodszą siostrę Alę - 12 lat i starszego brata Bartka - 19 lat . Jej ideałem chłopaka jest śliczny skejt , który ma niebieskie oczy . Jest taki jeden , któremu ona się podoba ..

`LAURA FURTEGA (Ksywka Lula.) : Szalona dziewczyna . 16 lat . Kocha biegać . Nie toleruje alkoholu i papierosów tak jak Am . Rodzice : jej mama nie żyje, tata jest fotografem i spotyka się z jakąś kobietą. Nie przedstawił jej Luli. Dziewczyna ma młodszą siostrę Majkę -14 lat. Laurze podoba się Fabian, który niestety nie zwraca na nią uwagi. Ten przystojny brązowooki chodzi z nią na języki .

`BARTEK RATKIEWICZ : Starszy brat Am . Ma 19 lat . Interesuje się piłką nożną . Dba o swoje siostry bardziej niż o siebie . Rodzina jest dla niego najważniejsza , ale to nie znaczy , że nie ma znajomych ani dziewczyny .. Nazywa się Ania i strasznie nie lubi Am . Ale przy Bartku tego nie pokazuje .
`ALA RATKIEWICZ : Młodsza siostra Am . Uwielbia chodzić na zakupy z nią . Jest jeszcze młoda i wie , że jeszcze nie powinna się zakochiwać , ale wie , że to ją też dopadnie . Ma dwie prawdziwe przyjaciółki . Jest strasznie chamska .

`MAJKA FURTEGA: Siostra Luli . Świetnie dogaduje się z siostrą . Chociaż czasem coś jej podbiera , kochają się bardzo . Po śmierci mamy poprawiły się ich relacje . Nie lubi młodszej siostry Am . Nie lubi sportu jednak jest w pierwszym składzie szkolnej drużyny siatkarskiej. Ma 14 lat.


`SEBASTIAN KADŁUBOWSKI: Siedemnastoletni wysoki skejt . Blond włosy i piękne oczy . Zakochał się w Amelii . Nie jest pewny czy ona czuje to samo do niego i po prostu obserwuje ją ukradkiem .


`FABIAN WINIARSKI : Ma 17 lat . Brunet brązowooki . Jest kapitanem drużyny piłki nożnej . Jak łatwo się domyśleć chodzi z największą Suką w szkole - Dagmarą .

  • awatar Born To Die †: Dobrze sie zapowiada . :D
  • awatar Gebels Music: No ciekawie ciekawie :D + Ocenisz mój najnowszy set? Nic cię nie kosztuje a bardzo byłbym Ci wdzięczny... -> zapraszam do siebie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
`Heej . Jesteśmy dwiema kuzynkami . Młodsza - Martyna , starsza - Ola . Spontanicznie postanowiłyśmy , że zaczniemy pisać opowiadanie . Ale o tym później . Nie jesteśmy tu nowe . Każda z nas na swojego bloga .
Ola - http://zamknietawkropli.pinger.pl/
Martyna - http://uciekinierkaaa.pinger.pl
A więc 1 rozdział powinien pojawić się już jutro . Mam nadzieję , że będziecie nas odwiedzać . ; ))
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›