• Wpisów: 34
  • Średnio co: 61 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 21:00
  • Licznik odwiedzin: 8 472 / 2141 dni
 
brokenheartgirls
 
*oczami Am.
“Miłego dnia, a wyjścia na cmentarz raczej nie będzie. Dzięki. ”
Gdy dostałam tego esa od Luli bardzo się zmartwilam. To musiało oznaczać , ze albo stało się coś złego albo dopiero się zdarzy. Już chciałam odpisywać, kiedy do pokoju wszedł Seba.
-Hej, nie przeszkadzam? Bartek poszedł do Anki a Alki tez nie ma w domu. Polubilem te mala.
-Nie, wejdź . - Powiedziałam i wtulilam się w poduszkę. Sebastian usiadł na łóżku.
-Stało się coś ? Dziwnie wyglądasz.
-To nieistotne. - Powiedziałam, a nowy lokator naszego domu położył się obok mnie.
-Skoro tak twierdzisz.
-Chcesz coś zjeść? Może zrobimy kolacje?
-Macie makaron i sos pomidorowy? Przyrządze coś specjalnego.
-Z tego co wiem w lodówce mamy już tylko światło. Ale zaraz zamówie  pizzę.
-Nie będę marnować swoich zdolności kucharskich dla fastfoood'ow. Zaraz skocze do sklepu. I tak jest niedaleko. Dzisiaj zjesz coś normalnego. - powiedział zadowolony Seba i wyszedł z domu. Wzięłam telefon i usiadlam w moim ulubionym okrągłym oknie. Miałam zamiar zadzwonić do Luli. Cały czas o niej myślałam. Byłam ciekawa co się tam dzieje. Wykonałam kilka telefonów do przyjaciółki , jednak ona nie odbierała. Czekałam na Sebastiana jakieś 20 minut. To co zobaczyłam za oknem bardzo mnie zaskoczyło. Jak to? Seba zna Fabiana? To było podejrzane. Widziałam, ze chwile ze sobą rozmawiali. Zaciekawilo mnie to. Widać było , ze Fabian był zszokowany czymś i gestykulujac wskazywał cały czas ten sam kierunek.
-Wróciłem ! Mogłabys mi pomoc? - jego głos wyrwał mnie z zamyslenia. Od razu pobieglam do kuchni. Zaczęliśmy przygotowywać jedzenie .
-Kim jest Laura? -Zapytał z innej beczki.
- To moja przyjaciółka. W sumie siostra. A stało się coś?
-Właściwie to nie. Chociaż...
-No mów! - krzyknelam przerażona.
-Spokojnie. Rozmawiałem przed chwila z kolega, Fabian, pewnie go kojarzysz.
-No i?!
-Daj mi dokończyć. Powiedział mi, ze zderzył się z nią na chodniku. Była cała zaplakana. Szła gdzieś z torba.
-O nie...-westchnelam, a w oczach pojawiły mi się łzy. Osunelam się na podłogę, zasłaniając twarz rękoma. - Wiedziałam, ze to się źle skończy...- Seba kucnal obok mnie i przytuil.
-Wszystko będzie dobrze. Idź do salonu, jak skończę to przyniose nam gotowe spagetti. Ok? - pokiwalam tylko głowa i wyszłam z kuchni. Byłam w szoku, wiedziałam, ze stanie się coś złego. No i stało się.

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego