• Wpisów: 34
  • Średnio co: 61 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 21:00
  • Licznik odwiedzin: 8 472 / 2141 dni
 
brokenheartgirls
 
* Oczami Lul .
-Am, on jej nawet uwierzył w to, że nie ma rodziców, a ty się dziwisz, że nazwał mnie egoistką, niedojrzałą i ciągle ryczącą ofermą?- Mówiłam do przyjaciółki, gdy już się spotkałyśmy.
-Co?! No to widać, że ostro gra a my jej nie doceniłyśmy.
-Eh... Ale ja się z nią nie ścigam i nie mam nic do tego, no ok może trochę mam, ale przecież ja się nie będę mieszała w jego związki. Chce to niech z nią będzie. W końcu miłość jest ślepa...
-Tak, racja. Szkoda, że nie widzi, co zniszczyła.
-Mam nadzieję, że Igor się ogarnie, albo Blanka go zostawi. Dobra kij z tym. Mam dość tego tematu. Lepiej słuchaj, gdzie i z kim spędziłam wczorajsze wagary...
-Lul! Ty i wagary?! No przecież obiecałaś...
-Tak, wiem no ale ten raz z Fabianem musiałam. W ogóle to , wiedziałaś, że on miał wczoraj urodziny?
-Ta, chciałam ci powiedzieć, no ale oboje gdzieś zniknęliście.
-No i powiem ci, że nie żałuję. Zgadnij gdzie byliśmy!
I opowiedziałam Am o dniu wczorajszym. Pokazałam jej też zdjęcie, które Fabian mi wysłał wieczorem.
Po dzwonku się rozeszłyśmy. Musiałam męczyć się z Anetą,która prawie cały czas pytała o Igora i gadała jakieś głupoty, których nawet nie słuchałam. Na długiej przerwie postanowiłam schować się w bibliotece. Przeszukiwałam regały z nadzieją, że znajdę jakieś cudo w okładce. Nagle poczułam, że ktoś szurcha mnie palcami w "boczki".
-Aj! - krzyknęłam nieco przestraszona i zaskoczona.
-Ciii, bo nas wyrzucą. -Powiedział uśmiechnięty Fabian. -Co robisz?
-Ehh... Planuję z zagładę świata, więc szukam wiadomości o wirusach, a co?
-Nie no nic. A masz szczepionkę?
-Schyl się, to powiem ci na ucho, bo to tajemnica. -Fabian się nachylił. - Nie mam jeszcze wirusa. - Powiedziałam szeptem.
-To ja idę go poszukać.
-Nie możesz iść sam, bo w ogóle się nie znasz. Dobra, koniec. Jak mnie tu znalazłeś?
-Szedłem za głosem serca.
-EH... a serio?
-Zapytałem tych dziewczyn, co wtedy się tak gapiły. Wiesz jakie zmieszane były? A jakie buraki?
-Haaah, domyślam się.
-Co robisz w piątek?
-Nie wiem jeszcze.
-To już wiesz. W piątek organizuję imprezę. O 20.00 po ciebie przyjdę, jeśli chcesz. Zaprosiłem Sebe i Bartka także Am też pewnie wpadnie. To jak, będziesz?
-Jeśli tylko mój tata czegoś nie wymyśli, to jasne! - Powiedziałam uśmiechając się do niego.
-No i gitara. To do zobaczenia o 17.10 . Pa - Odpowiedział i wyszedł z biblioteki. Byłam w lekkim szoku. No i poziom szczęścia podniósł się znacznie w górę.
Po lekcjach poszłam do szatni po kurtkę. Nagle ktoś pchnął mnie na tyle mocno, że poleciałam na ścianę.
-Ała!!
-Haha. - Zaśmiała się Ania. - Wiesz, że robisz coś, co nam się strasznie nie podoba?
-O co ci chodzi? - Pytałam.
-Już ty dobrze wiesz. Ale wiesz, no musisz coś zrozumieć. Fabian nie jest dla ciebie. A to, co zrobiłaś rano to już jest przesada.
-Właśnie! - Zawtórowała jej towarzysząca Dżasta.
-Walcie się!
-Ehh, niby taka mądra a trzeba jej tyle tłumaczyć.
-Te Ania, patrz, co ona ma w torbie! - Zaśmiała się Dżasta wysypując wszystko z mojej torby.
-Zostaw to! - Krzyknęłam i rzuciłam się biegiem w stronę Dżasty. Niestety, Anka była sprytniejsza i podstawiła mi haka. Upadłam na ławkę. Nie wiem ja to zrobiłam ale z nosa zaczęła lecieć mi krew. Dziewczyny uciekły zanim ktoś zdązył wejść do szatni.
Po chwili zaczęli schodzić się ludzie. Większość przechodziła obojętnie plotkując. Ktoś, kto się nade mną zlitował pomógł mi wstać, pozbierać rzeczy i podał mi chusteczkę. Coś mówił ale byłam w takim szoku, że nic taotalnie do mnie nie docierało. Dopiero w łazience doszłam do siebie.
-Lula przepraszam.
-To nie twoja wina Igor.
-Byłem głupi a przeze mnie ty cierpisz.
-Daj spokój. No już, chodź do mnie i mnie przytul. Dzięki, że mnie nie zostawiłeś.
-Przepraszam.
-Niesiesz moją torbę za to. Idziemy. Muszę zadzwonić do Nany, że nie będzie mnie na treningu.
Igor odprowadził mnie do domu jeszcze raz przepraszając. W sumie to się cieszyłam, że sprawy właśnie tak się potoczyły. Dzięki temu pogodziłam się z przyjacielem, który w koncu przejrzał na oczy.
Zmęczona położyłam się na kanapie w salonie i zasnęłam, miałam mieszane uczucia , co do tego dnia. Bolała mnie głowa, nos i ręka.

Nie możesz dodać komentarza.